Dla wielu osób rzecz używana kojarzy się z czymś znoszonym i zużytym do granic możliwości, towarem gorszej kategorii, koniecznością na którą muszą się decydować osoby najbiedniejsze.

Ja za to zawsze darzyłam sympatią fajne rzeczy używane, a pod wpływem mojego narzeczonego ta sympatia przerodziła się wręcz w miłość :).

Oczywiście, nie wszystkie towary warto kupwać używane. Są kategorie produktów, które lepiej jest kupić nowe i należy do nich bielizna, obuwie czy artykuły związne z higieną osobistą. Jednak znakomitą większość pozostałych rzeczy staram się kupować z drugiej ręki i myślę, że jest to duże źródło oszczędności w dłuższej perspektywie czasu.

Photo by Priscilla Du Preez on Unsplash
Photo by Priscilla Du Preez on Unsplash

POWÓD 1. Kupowanie rzeczy używanych to kupowanie z ogromnym rabatem.

Nie przepadam za kupowaniem ubrań w lumpeksach, ponieważ drażni mnie charakterystyczny zapach detergentów używanych do dezynfekcji tej odzieży. Jednak bardzo lubię przeglądać OLX w poszukiwaniu czegoś fajnego i kupować ciuchy od osoby prywatnej. Lepiej się czuję widząc od kogo te ubrania kupuję. A często ludzie sprzedają ciuchy w naprawdę dobrym stanie tylko dlatego bo im się przytyło lub po prostu już im się nie podobają.

Jednym z moich ostatnich zakupów tego typu był zakup siatki ubrań na OLX za 120zł. Znalazłam fajne ciuchy u jednej dziewczny na OLX. Podejchałam do niej obejrzeć na żywo i sobie powybierać co mi się podoba. Wybrałam sobie:

  • 4 koszulki – cena sklepowa 4x ~29zł
  • 2 koszule – cena sklepowa 2x ~69zł
  • 1x długie dżinsy Lee Wrangler – cena sklepowa ~259zł
  • 2x krótkie spodenki dżinsowe – cena sklepowa 2x ~59zł
  • 1x gruba bluza z kapturem – cena sklepowa ~89zł

Gdybym kupiła te wszystkie rzeczy nowe w galerii handlowej wydałabym 720zł. Zatem kupiłam sobie ubrania 84% taniej od szacowanej ceny sklepowej. Wydać 120zł a 720zł dla mnie jest ogromną różnica, a radość z tych ubrań mam taką samą. Część z nich jest w bardzo dobrym stanie, część z nich w stanie idealnym bez żadnych śladów użytkowania (bluza i dżinsy).

Moja mama kiedy radośnie przyszłam do domu z moim nowym nabytkiem powiedziała „no co Ty używane ubrania po kimś kupujesz… nie lepiej mieć nowe?” A później co się pojawiłam w nowej rzeczy padało pytanie „ale fajna bluzka, skąd masz?” :).

Oczywiście nie ma sensu kupować znoszonych i zniszczonych rzeczy używanych. Chodzi o to by kupować rzeczy używane dobre jakościowo i w dobrym stanie za ułamek ceny sklepowej.

Nie znaczy to, że kupuję tylko rzeczy używane. W sklepach też zdarzają się bardzo dobre promocje lub jeśli coś mi się bardzo podoba to po prostu sobie to kupuję. Jeśli mam wybór wolę po prostu nie przepłacać :).

Photo by Tran Mau Tri Tam on Unsplash
Photo by Tran Mau Tri Tam on Unsplash

POWÓD 2. Kupując rzeczy używane, można je później odsprzedać w zbliżonej cenie. Działa to jak najlepszy program „Pay back”. Pieniądze wracają na konto. 

Używane książki można kupić za 30-50% ceny nowej książki. Kolejne przeczytanie książki przez nas nie obniża już tej ceny. No chyba, że ją zalejemy kawą, pies ją obślini czy kot na nią nasika. Jeśli jednak dbamy o rzeczy i użytkujemy je normalnie, możemy ją odsprzedać w podobnej cenie i pieniądze wracają na nasze konto. Dla mnie to dobra motywacja by dbać o rzeczy :).

Konkretny przykład z życia wzięty:

Monitor do pracy

16.09.2016 wygrałam aukcję na allegro na Monitor Dell U2211H matryca IPS za 300zł.

Stan bardzo dobry, bez martwych pixeli. Używałam go codziennie przez rok do pracy. W to lato skończyłam pracę w IT i przestał mi być potrzebny. Wystawiłam go na OLX za 350zł. 

13.09.2017 pozwoliłam znegocjować cenę na 300zł i sprzedałam go.

Jakby to wyglądało gdybym kupiła nowy monitor? Byłabym w plecy z 500-700zł, ponieważ nie udałoby mi się odsprzedać monitora w nawet zbliżej cenie do ceny nowego produktu. Dla mnie koszt 500-700zł za przyjemność bycia pierwszym nabywcą produktu to zbyt wysoka cena. A monitor używało mi się równie dobrze, co nówkę sztukę.

Oczywiście nie wszystko co kupiłam udało mi się później sprzedać w identycznej cenie. Czasem kupiłam coś zbyt drogo, czasem zbyt długo czekałam na sprzedaż i przedmiot zdążył jeszcze mocniej stracić na wartości. Jednak rzeczy używane dużo wolniej tracą cenę. Ludzie bardzo wysoko cenią sobie możliwość bycia pierwszym nabywcą. Już samo rozpakowanie towaru z oryginalnego opakowania obniża jego cenę o 50%. Dalsze użytkowanie, jeśli dbamy o rzeczy, nie obniża znacząco jego ceny. Dla mnie lepiej jest odsprzedać używkę kupioną za 500zł po roku za 450zł niż kupić za 1000zł nówkę i po roku i tak odsprzedać ją za 500-450zł i stracić bezpowrotnie 500zł.

Photo by Malte Wingen on Unsplash
Photo by Malte Wingen on Unsplash

POWÓD 3. Produkt z wyższej półki w cenie produktu z niższej półki 

Powiedzmy, że mogę przeznaczyć na telefon 600zł. Gdybym chciała sobie kupić nowy telefon w tej cenie musiałabym się zadowolić modelem z najniższej półki cenowej, prawdopodobnie jakimś chińskim no-name. Nie dawałby mi radości użytkowania i z ogromną szansą zepsułby się po niedługim czasie. To oznacza, że straciłabym bezpowrotnie 600zł i musiałabym kupić nowy telefon. Mój zakup do niczego już by się nie nadawał.

Inaczej temat wygląda jednak jeśli rozejrzę się za telefonami używanymi. Za 600zł mogę kupić telefon solidnej firmy, ze sprawnie działającym systemem, wyposażony w dobry aparat i dobrze wyglądający. Użytkowanie takiego telefonu będzie mi sprawiało przyjemność. Jeśli kupiłam ten telefon bardzo tanio, mogę spokojnie po roku sprzedać ten telefon za 500-550zł i kupić sobie kolejny.

W tym wypadku tracę bezpowrotnie jedynie 50-100zł. Dla mnie różnica jest warta zachodu.

Tak samo w sferze ubrań, jeśli chcę przeznaczyć na płaszcz jesienny 250zł mogę kupić w dowolnej taniej sieciówce płaszcz w takim zakresie ceny. Prawdopodobnie zmechaci się po 1-2 sezonach. Jakbym chciała kupić dobry jakościowo płaszcz, dobrze uszyty i z dobrych materiałów musiałabym wydać 800-1000zł. Ale nie jestem skłonna tyle zapłacić za ubranie. Co zrobić? Przeglądam OLX w poszukiwaniu używanego płaszcza dobrej, drogiej firmy, w dobrym stanie i w moim przedziale cenowym :).

Zakupy rzeczy używanych – zwłaszcza jeśli chodzi o ubrania – różnią się jednak od zwykłych zakupów. Nie są takie „instant”. Nie wchodzę do galerii handlowej, nie wybieram spośród setek opcji i nie wychodzę w przeciągu godziny z nowym nabytkiem. Zakupy rzeczy używanych wymagają braku pośpiechu, cierpliwości w poszukiwaniu dobrej oferty. Ja osobiście jestem leniwa i nie lubię daleko dojeżdzać, nawet w obrębie Warszawy, więc ustawiam zazwyczaj filtry na OLX tylko na Warszawę Bemowo czyli dzielnicę na której mieszkam. To oznacza, że czasem muszę poczekać trochę dłużej zanim pojawi się w mojej okolicy jakaś fajna oferta.

Więc nie zawsze możemy sobie pozwolić na kupno używanych rzeczy, zwłaszcza jeśli chodzi o ubrania lub meble, bo na nie trzeba zwykle dłużej polować niż np. na elektronikę. Jeśli potrzebujemy czegoś na jutro i nic na OLX nic nie wygląda obiecująco, wiadomo, trzeba się udać do galerii handlowej i przepłacić. Jeśli jednak nie ma pośpiechu, ja wolę sobie powoli, w wolnych chwilach przejrzeć OLX w poszukiwaniu okazji :). Czasem w ogóle okazuje się, że mogę żyć bez tej rzeczy i wcale jej nie potrzebuję :).

 

Photo by Gary Chan on Unsplash
Photo by Gary Chan on Unsplash

POWÓD 4. Kupowanie rzeczy z drugiej ręki jest ekologiczne. 

Nie każdy przykłada wagę do ekologii, ja staram się zachować zdrowy rozsądek. Jednak obrazy gór elektrośmieci i innych odpadów przywiezionych ze świata zachodniego, a zalegające gdzieś w Afryce przemawiają do mnie dość wyraźnie.

Nie do końca czuję, że kultura jednorazowości jest OK. Poużywam, wyrzucę i kupię nowe. Nie jest to ani ekonomiczne, ani ekologiczne. Jeśli mogę kupić coś z drugiej ręki i wszyscy na tym zyskamy (ja kupię z dużym rabatem, sprzedający odzyska część zapłaconych pieniędzy, a środowisko nie zostanie od razu zarzucone kolejnym odpadem) to dlaczego nie?

Myślę, że raz wyprodukowane rzeczy powinny krążyć w użytku tak długo, póki są przydatne i nadają się do dalszego użytkowania. A bardzo często się nadają, mimo trendu celowego postarzania produktów i promowanej kultury konsumpcji :).

Photo by Alexandra Gorn on Unsplash
Photo by Alexandra Gorn on Unsplash

POWÓD 5. Kupowanie rzeczy z drugiej ręki często, choć nie zawsze, jest bardziej pewne. 

To może być dość kontrowersyjny punkt dla niektórych. Często, ale nie zawsze przedmiot używany jest bardziej pewny niż nowy. Jeśli jest to ubranie, było już nie raz prane i noszone. Dzięki temu widzimy czy kolory są wyblakłe, a szwy ponaciągane. Jeśli tak – po co kupować takie ubranie? Dziękujemy sprzedawcy i szukamy dalej. Jeśli nie, mamy ogromną szansę że ciuch posłuży nam jeszcze przez lata bo jest wykonany solidnie i z dobrych materiałów, a mamy szansę go nabyć za ułamek ceny początkowej. W przypadku nowego ubrania ciężej jest ocenić czy będzie trwałe, choć wprawne oko na pewno to potrafi dostrzec :).

A jeśli jest to elektronika? Jeśli towar posiada wadę fabryczną, prawdopodobnie zdążyła już się ukazać. Produkt również był już używany w wielu sytuacjach, jeśli jest nadal w dobrym stanie i działa bez zarzutu mamy dużą szansę, że będzie dalej dobrze działał. Chyba że, nie upłynął jeszcze termin gwarancji. Wtedy niestety istnieje duże ryzyko, że w okolicach terminu gwarancji coś się zepsuje. Jeśli przed terminem gwarancji – po prostu go oddamy do naprawy na koszt producenta. Jeśli po terminie? Mamy niestety pecha… Jednak to samo może nam się przydarzyć kupując towar nowy. Na celowe postarzanie produktów przez producentów nie mamy niestety wpływu. Mi natomiast używki mniej szkoda w razie gdyby coś poszło nie tak już po terminie gwarancji :).

Kolejnym powodem dla którego używki są często, choć nie zawsze, bardziej pewne to jest to o czym już wspomniałam. Możemy kupić produkt PREMIUM w cenie produktu z niskiej półki. Produkty premium zwykle są wykonane z solidnych materiałów i zaplanowane na długoletnie użytkowanie, a nie wymianę co sezon. Kupiliśmy z narzeczonym wiele używanych rzeczy premium w cenie ich tanich odpowiedników i służą nam szczęśliwie do dziś. Przyjemność z ich użytkowania jest bez porównania wyższa.

Photo by Nick Karvounis on Unsplash
Photo by Nick Karvounis on Unsplash

To są powody dla których często szperam na OLX i lubię kupować rzeczy używane. Uwielbiam uczucie, kiedy później je sprzedaję w podobnej cenie jak kupiłam i pieniądze wracają na moje konto. Lubię też po prostu kupować rzeczy premium za małe pieniądze. Tak naprawdę dopiero dzięki skłonności do kupowania rzeczy używanych miałam okazję poznać ogromną różnicę w jakości i trwałości między produktami premium a tymi z niższej półki.

Oczywiście taki styl kupowania nie jest dla każdego. Są osoby, które uwielbiają posiadać nowe rzeczy premium i stać je na to, by sobie pozwolić na taki luksus. Gdyby nie było takich osób, nie byłoby też możliwości kupowania tych produktów za ułamek ceny z drugiej ręki :). Ja osobiście mam większą przyjemność z posiadania pieniędzy niż z posiadania drogich przedmiotów, które szybko tracą na wartości. Dlatego na razie pozostaję w tej drugiej grupie kupujących ;). A oszczędności w perspektywie roku sięgają spokojnie kilku tysięcy złotych.

A wy jakie macie podejście do używek? Z jakiego zakupu jesteście najbardziej dumni? Co kupujecie używane, a co akceptujecie tylko nowe ze sklepową metką?