Ile razy obiecujemy sobie, że zmienimy coś w swoim życiu. Od jutra biegam 3 razy w tygodniu. Od jutra wstaję codziennie o godzinę wcześniej, o 6:30, bez wyjątków! Od jutra nie jem po 18. Ile razy łamiemy tą obietnicę czasem po kilku dniach, czasem nawet po kilku tygodniach i z uczuciem porażki oraz odrobiny wstydu poddajemy się, by za jakiś czas znów z pełnym przekonaniem powiedzieć sobie „Od jutra biegam 3 razy w tygodniu!”.

Przez wiele lat tkwiłam w tej pułapce, obiecując sobie wciąż to samo i nie poświęcając nawet jednej dłuższej chwili na analizę co poszło nie tak. W niektórych sferach udało mi się to przełamać, w innych wciąż łapię się na popełnianiu tych samych błędów. Łatwo sobie powiedzieć, że nie wyszło, bo mieliśmy za mało silnej woli, bo zabrakło czasu, bo straciliśmy motywację. Nie wiedzieć czemu, za każdym razem wierzymy, że tym razem będziemy mieć masę silnej woli, czasu i motywacji.

Elaine Li
fot. Elaine Li @ unsplash.com

Prawda jest taka, że nie będziemy mieć. Będziemy mieć tyle samo siły woli, tyle samo, lub nawet mniej czasu i tyle samo motywacji. Nic się nie zmieni w tym temacie. Nie znaczy to jednak, że nasze marzenia o zmianie stylu życia należy skryć głęboko w szafie i o nich zapomnieć. Nie, nie musimy się jeszcze godzić z szarą rzeczywistością.

Weź pod uwagę punkt, z którego startujesz

Stanięcie twarzą w twarz z faktem, że nie zmienimy się z dnia na dzień, że nie staniemy się nagle super herosami o nadprzyrodzonej sile woli i motywacji jest w rzeczy samej uwalniający. Odsłaniający drogę prowadzącą tam gdzie chcemy dotrzeć. Zaakceptowanie naszych własnych ograniczeń i ograniczeń punktu z którego startujemy zmusza nas do zastanowienia się co poszło ostatnio nie tak. Pomyślenia nad tym, co można zmienić by się udało. Nie zadowolimy się prostym „tym razem bardziej się postaram”. Musimy pokopać głębiej, by zrozumieć co możemy zrobić dysponując naszymi ograniczonymi zasobami czasu, woli i energii.

puzzle-592803_1920_fotor

Czy to co chcesz zrobić pasuje do Twojej obecnej układanki?

Lubię myśleć o procesie samodoskonalenia, rozwoju osobistego jak o układaniu puzzli. To kim jesteśmy obecnie wyobrażam sobie jako już ułożoną część układanki, na której maluje się jakiś obrazek. Niepełny jeszcze, niedokończony. Jeśli jesteśmy młodzi, nie widać nawet jeszcze, co na tym obrazku będzie, nie widać w jakiej będzie tonacji kolorystycznej. Jeśli trochę już żyjemy, wyłania się już charakter obrazka, jest zdefiniowana kolorystyka. Zbyt często chcemy zupełnie odciąć się od tego co już zdołaliśmy przez te lata ułożyć i układać coś zupełnie nowego. To nie wyjdzie, musimy zaakceptować to kim jesteśmy tu i teraz, obraz który teraz przedstawia nasza układanka. Nawet jeśli nam się nie podoba, musimy zacząć z tego punktu. Kolejne puzzle, które dokładamy, muszą choć trochę pasować do obecnych, by zostać z nami na dłużej i nie odpaść przy pierwszym trudniejszym momencie.

Jeśli w dniu dzisiejszym prowadzimy wybitnie siedzący tryb życia, obiad jadamy w KFC lub McDonaldzie, a na kolację zajadamy tabliczkę czekolady nie staniemy się nagle dzikami siłowni wcinającymi trzy razy dziennie jarmuż z tofu. To nie jest nasza układanka. Bez względu na to jak bardzo nam się wydaje atrakcyjna. W żadnym stopniu nie pasuje do tego kim teraz jesteśmy, nie ma żadnych punktów wspólnych. Puzzle które próbujemy na siłę przyczepić nie będą się trzymać, a nam rychło zabraknie sił, by udawać, że jest inaczej.

Mała zmiana, to solidny początek wielkiej zmiany

Codzienne 15 minutowe spacery z pracy, albo zastąpienie KFC, raz w tygodniu na coś nieco zdrowszego ma szansę zadziałać. To są pierwsze kroki na naszej drodze do zmiany charakteru układanki, do wyłonienia z niej nowego obrazu. 15 minutowy spacer nie jest czymś co zburzy to kim dotychczas byliśmy, czymś co zaprzecza naszemu stylowi życia. Nie jest to coś do czego trzeba się nadzwyczajnym wysiłkiem zmuszać. Owszem, jak każda zmiana wymaga pewnego wysiłku i siły woli, ale jest to realne i nie wymaga postawienia całego życia do góry nogami. Nie jest to zmiana tak wyczerpująca, że będziemy potrzebowali wrócić do starych nawyków, by od niej odpocząć.

I dlatego to działa.

Za jakiś czas, gdy krótkie spacery staną się częścią naszego stylu życia możemy uznać „Kurczę, w sumie to dobrze się czuję jak się ruszam na świeżym powietrzu, może wyjdę sobie na rower raz w tygodniu”.

I w ten właśnie sposób można trwale zmienić swój styl życia. Metoda takiej stopniowej zmiany nazywa się „Kai zen” – metoda małych kroków. W ten sposób w stosunkowo krótkim czasie (kilku do kilkunastu miesięcy) można zmienić swoje życie w danej dziedzinie. Oczywiście wymaga to czasu, na efekt, którego pragniemy musimy poczekać. Jeśli przez kilka, kilkanaście lat żyliśmy w dany sposób, nie zmienimy tego z dnia na dzień. Nie ważne jak mocno będziemy tego pragnąć, próbując sforsować mur ewidentnie zbyt wysoki, nie ruszymy się na przód ani o krok. Będziemy tkwić dalej w tym samym punkcie z frustracją i bólem głowy na dokładkę.

Stosunkowo łatwo nam idzie planowanie rzeczy gdy ograniczenia są proste i namacalne. Nie będziemy deklarować, że pokonamy dystans 500 km w godzinę mając do dyspozycji tylko auto jako środek transportu. Wiemy, że jest to po prostu nie możliwe. Jednak pogodzenie się z istnieniem identycznych ograniczeń w sferze zmian życiowych dla wielu z nas jest niebywale ciężkie. Pragniemy zmian szybkich i widocznych. Jednak jeśli spojrzymy na nasze dotychczasowe starania, widać wyraźnie, że droga na skróty owszem, może się zdarzyć, ale niezwykle rzadko.

alessio-lin-141234.jpg
fot. Alessio Lin @ unsplash.com

Co zrobić?

Przygotować się na długą, aczkolwiek niezwykle miłą, satysfakcjonującą podróż składającą się z małych kroczków. Odpuścić sobie marzenia o drodze na skróty i osiągnięciu tego, co niemożliwe. Czas i tak upłynie, a już za rok możesz cieszyć się z trwałych zmian w swoim stylu życia jeśli tylko zaczniesz już teraz od małych, malutkich zmian, które można łatwo wpasować do Twojej obecnej, życiowej układanki :).

Co dla Ciebie będzie takim pierwszym krokiem? Jaką sferę życia pragniesz usilnie zmienić? Co możesz zrobić już teraz by element nowego stylu życia wpleść w obecny? Napisz mi w komentarzu, jestem szalenie ciekawa :).

W kolejnych wpisach postaram się opisać zmiany, które udało mi się wprowadzić w życie właśnie tą metodą, po kilkukrotnych próbach „walenia głową w mur”, oraz przeanalizować takie których jeszcze się nie udało. Jednocześnie mam nadzieję, że prowadzenie bloga będzie kolejną z rzeczy, które dołączą do tych udanych projektów i transformacji życiowych :).