Ostatnio pisałam o tym jak wyglądała nasza przeprowadzka na Maltę. Dzisiaj kontynuuję temat naszej maltańskiej przygody i napiszę trochę więcej o tym gdzie mieszkaliśmy i jak wyglądało nasze życie codzienne.

Zdecydowaliśmy się zamieszkać w okolicach St. Paul’s Bay, a dokładnie w Bugibbie. Jest to dość turystyczna, choć niewielka miejscowość na północy Malty. Poza sezonem liczy ok. 7 tyś mieszkańców, a w sezonie z 4-5 razy więcej.

Miejscowość w której mieszkaliśmy – St. Paul’s Bay, „dzielnica” Bugibba

My przyjechaliśmy w końcówce sezonu, więc mieliśmy jeszcze okazję zaznać zarówno niemiłosiernych upałów ponad 30*C i turystycznego klimatu naszej miejscowości jak i spokojnego i „wyludnionego” charakteru naszej miejscowości.

Bugibba to trochę taki tygiel narodowościowy, mieszka tam bardzo dużo imigrantów i mieszają się różne narodowości. Oczywiście najwięcej, poza Maltańczykami, jest Brytyjczyków i Włochów. Poza tym Węgrzy, Serbowie, Polacy, Chińczycy, sporo czarnoskórych, trochę arabów i nie mam pojęcia kto jeszcze.

Dla Brytyjczyków Malta to tani, słoneczny raj na spędzenie emerytury. Wszyscy mówią po angielsku, jest z 30-40% taniej niż w dużych miastach UK. Nic tylko się przeprowadzić i balować za hajs z brytyjskiej emerytury :). Z tego względu wszędzie jest mnóstwo brytyjskich pubów w których od rana do wieczora przesiadują emerytowani Brytole sącząc Guinessa.

Szukamy mieszkania

Od maja do września ceny wynajmu są znacznie wyższe. Oczywiście Maltańczycy chcą swoje zarobić na turystach, którzy w sezonie wynajmują kwatery. Mimo końcówki sezonu udało nam się wynająć duże, jasne i przewiewne mieszkanie za 450 euro + opłaty. Mieszkanie było co prawda za duże jak dla nas (3 pokoje i dwie łazienki), ale jako, że było w cenie 2x mniejszego, do tego w niezłym stanie, wynajęliśmy je i zostaliśmy w nim już do końca naszego pobytu.

Malta przeprowadzka wakacje
Rozpakowujemy rzeczy w naszej nowej sypialni

Te dodatkowe pokoje nam pasowały. Mogliśmy w nich zakwaterować u siebie znajomych i rodzinę kiedy nas odwiedzali :). Na początku mieliśmy też plany, by podnajmować te pokoje przez airbnb. W końcu zarzuciliśmy ten pomysł. Częściowo przez zapis w umowie zakazujący podnajmu (to akurat standard), częściowo przez dużą ilość pracy. To jest jedna z nielicznych rzeczy, których żałuję. Mogliśmy spróbować chociaż raz na próbę, a gdyby nam się spodobało na pewno byśmy mogli się dogadać z właścicielami. Nie dość, że byśmy trochę sobie dorobili to jeszcze poznali masę ciekawych osób. No ale trudno, może  jeszcze kiedyś zrealizujemy ten pomysł :)!

Co robiliśmy na Malcie?

W ciągu dnia oczywiście pracowaliśmy zdalnie. Na początku dość często robiliśmy sobie w ciągu dnia siestę i tak jak wszyscy szliśmy nad morze trochę popływać i się poopalać. Siesta na Malcie to rzecz święta i od około 12 do 14 (a czasem nawet do 16!) znalezienie otwartej restauracji czy sklepu graniczy z cudem. Za to sklepikarzy można spotkać nad morzem pływających i opalających się w najlepsze :).

Na początku było to dla nas denerwujące, bo właśnie w tym czasie chcieliśmy sobie wyjść do restauracji i zjeść obiad, a tu wszystko pozamykane. Możecie mi wierzyć, przemierzanie na głodniaka wyludnionego miasta w 30*C upale nie należy do najprzyjemniejszych czynności ;). W końcu jednak się poddaliśmy rytmowi Maltańczyków i przyzwyczailiśmy się, że do restauracji wychodzi się bardziej pod wieczór.

Po jakimś czasie uznaliśmy, że taka długa przerwa w ciągu dnia rozbija nam dzień (potem trudno było z powrotem się skupić na pracy i smutno było kończyć późnym wieczorem), więc wychodziliśmy zaznać trochę słonka dopiero po pracy. Było to też dodatkowym motywatorem by wcześniej zacząć i szybko się uwinąć z zadaniami, bo słonko i morze czekają! 🙂

Malta wyjazd Bugibba St Paul's Bay
Plaża przy szkole w St. Paul’s Bay, jedyny piaszczysty skrawek plaży w naszej okolicy ;). Często tu przychodziliśmy

Wieczorami z początku często przesiadywaliśmy w pobliskim barze Mutley’s. Dawali dobre drinki i obsługiwał tam wyjątkowo serdeczny kelner :). Jednak najfajniejszym barem w St. Paul’s Bay jest Harmony Kiosk. Niestety mieliśmy tam dość daleko (z 40min na piechotę) i jest czynny tylko w sezonie, więc byliśmy tam tylko RAZ. Jeśli będziecie w sezonie na Malcie w St. Paul’s Bay, koniecznie tam wpadnijcie.

Niesamowity klimat w kiosko-barze Harmony

Klimat miejscówki tworzą lampki LED, którymi właściciele owinęli drzewka, tworząc baaardzo nastrojowe oświetlenie. Do tego przyjemna muzyka na żywo, naprawdę niezwykle relaksujące miejsce.

Sporo też spacerowaliśmy, zwłaszcza wieczorami. Stosunkowo niedaleko (z 30 min na piechotę) mieliśmy duży park im. Kennedy’iego. Wracaliśmy okrężną drogą nad morzem napawając się widokami.

Malta Bugibba Kenndy Park
Trakt prowadzący do parku przez niezagospodarowane zielone tereny 🙂 Bardzo sympatyczne miejsce

 

Qawra Malta spacery wakacje wyjazd
Wracamy do domu z parku 🙂 tutaj akurat Qawra (dzielnica St. Paul’s Bay)

Uroki pracy zdalnej

Często robiłam tak, że pół dnia pracowałam z domu, a drugie pół z kawiarni. Niestety moje miejsce do pracy było bardzo niewygodne – pracowałam w kuchni siedząc na zwykłym stołowym krześle, co niestety bardzo mocno się odbiło na moim kręgosłupie.

Skoro siedziało mi się niewygodnie w domu, nie miałam większych wymagań co do miejsca do pracy w kawiarnii. Najczęściej chodziłam do pobliskiego Time Out, gdzie mieli dobrą kawę, a czasem się wybierałam trochę dalej nad wodę do miejscówek z pięknym widokiem. Niestety im ładniejsze miejsce tym droższa i mniej smaczna kawa, dlatego zwykle jednak zostawałam w „Time Out” w którym widok był przeciętny, za to kawa tania i dobra. Nikt się też tam nie dziwił, że siedzę kilka godzin z komputerem, natomiast w tych bardziej „plażowych” barach budziło to trochę większe zdziwienie :).

 

Co najmilej wspominam z Malty?

Odwiedziny rodziny i znajomych

Zdecydowanie najfajniejszy był czas, kiedy odwiedzała nas rodzina i znajomi. Sami raczej nie zwiedzaliśmy za dużo poza naszą najbliższą okolicą, wychodząc z założenia, że pozwiedzamy razem z osobami, które nas odwiedzą. Podczas tych odwiedzin najbardziej wypoczęliśmy, wynajmowaliśmy zwykle sobie auto i zjeździliśmy całą wyspę wzdłuż i wszerz.

Zachody słońca

Bardzo miło też wspominam niemal codzienne oglądanie zachodów słońca nad morzem i przesiadywanie w małym porcie rybackim w naszej miejscowości oraz wygrzewanie się na słońcu. Zachody słońca na Malcie są niesamowite. Każdy mnie zachwycał i każdego dnia wyglądał trochę inaczej. Jedna z nielicznych rzeczy, których mi brakuje tutaj w Warszawie :).

Malta St. Paul's Bay zachód słońca wyjazd wakacje
Żadne zrobione przez nas zdjęcia nie odzwierciedlają w pełni jak pięknie wyglądały te zachody słońca na żywo 🙂

Cappuccino

Kto mnie zna, wie, że nie za bardzo jestem miłośniczką kawy. O wiele częściej i chętniej pijam herbatę niż kawę. Jednak na Malcie piłam cappuccino codziennie, ponieważ było pyszne. Oczywiście tak jak wspomniałam zdarzały się miejsca, gdzie było słabe (zwykle te najbardziej turystyczne), jednak w znakomitej większości miejsc było świetne i tanie. Przeciętna cena za sporą filiżankę cappucino to 1-1.20 euro w St. Paul’s Bay.

Na dzisiaj już starczy wspomnień. W kolejnym wpisie z serii „Wspomnienia z Malty” napiszę o tym co nas zaskoczyło na tej słonecznej wysepce. Zarówno pozytywnie i negatywnie. Niewykluczone jednak, że najpierw pojawi się wpis o naszym czterodniowym wypadzie do Krakowa, na którym właśnie jesteśmy. Zobaczę jeszcze :).

A jak Ty spędzasz ten pierwszy, wiosenny weekend? 🙂 Napisz mi, jestem ciekawa :).