Browsing Category

Wydarzenia z życia

Drugi trymestr mojej ciąży :)

Drugi trymestr mojej ciąży

Postanowiłam, że będę tworzyć lżejsze do przeczytania posty treściowe i postaram się zamiast tego nagrywać w formie video. Powód tego jest taki, że ja osobiście już bardzo, bardzo rzadko czytuję blogposty w formie pisanej i o wiele bardziej wolę treści w formatach audio i video.

Dzisiaj co nieco o moich doświadczeniach w II trymestrze mojej pierwszej ciąży :). Przyznam, że czuję się wyjątkowo dobrze póki co (końcówka 8 miesiąca), ale o smaczkach i blaskach i cieniach III trymestru będę wam opowiadać za jakiś miesiąc – dwa.

Krótkie tekstowe podsumowanie II trymestru:

  • Mdłości przeszły prawie natychmiast po rozpoczęciu II trymestru
  • Opisywany przez wszystkich przypływ energii nie był taki szybki, trochę musiałam na niego poczekać i raczej pod koniec II trymestru zaczęłam mieć dużo energii i „supermoce”
  • Bóle pleców? Raczej nie miałam, mimo tego, że przed ciążą się borykałam z tym problemem, miałam za to przejściowe bóle w miednicy i w kroczu, które ustępowały pod wpływem ćwiczeń (joga i basen)
  • Jadłam za troje – miałam ogromny apetyt i przytyłam między samym tylko grudniem a lutym 7kg 😀
  • Regularnie ćwiczyłam yogę, okazjonalnie chodziłam na basen, jak pogoda pozwoliła to na spacerki
  • Nie powiedziałam o tym w filmiku, ale oczywiście od początku ciąży namiętnie ćwiczyłam mięśnie Kegla, w II trymestrze też
  • Zaczęłam czuć pierwsze ruchy Aurelii 😍

Dajcie znać jak u was wyglądał II trymestr i czy był taki jak się spodziewałyście, czy zupełnie inny 🙂

Pierwszy trymestr mojej pierwszej ciąży

Kiedy zaszłam w ciążę szukałam w internecie i na youtube informacji jak pierwsze miesiące ciąży przechodzą inne dziewczyny i kobiety. Jest to zupełnie nowy stan, więc naturalna jest potrzeba dowiedzenia się czego się spodziewać i czy to co odczuwamy mieści się w ogólnie przyjętej normie czy nie. Z tego względu postanowiłam też się podzielić tym jak u mnie wyglądał 1 trymestr ciąży.

Po raz pierwszy postanowiłam też nagrać wersję video dla ludzi takich jak ja, którzy wolą pasywnie korzystać z internetu i przyswajać informacje w formie video lub audio :). Jest to pierwsze video dłuższe niż kilka minut jakie w życiu nakręciłam, więc nie jest idealnie, ale od czegoś trzeba zacząć.
 

 

Jak i kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży?

Zaczęłam podejrzewać, że jestem w ciąży około, jak się okazało, 6 tygodnia ciąży, natomiast zrobiliśmy test i potwierdziliśmy to, że faktycznie jestem w ciąży w 7 tygodniu.

Moje podejrzenia co do odmiennego stanu wzbudził wiadomo, spóźniający się okres (chociaż to mi się zdarzało wielokrotnie wcześniej, więc nie wzbudzało szczególnego niepokoju), uczucie szybkiego męczenia się, zwiększony apetyt oraz apetyt na rzeczy, których wcześniej nie lubiłam oraz powiększone piersi.

Zrobiliśmy test, który pokazał wynik pozytywny. Jeśli chodzi o uczucia po zrobieniu testu to chyba przedewszystkim szok i niedowierzanie. Mimo tego, że zdecydowaliśmy z moim partnerem, że chcemy mieć dzieci i że chcemy być zawsze razem i założyć rodzinę, dość długo nam zajęło staranie się o dziecko i zdążyłam już stracić nadzieję, że faktycznie zajdę w ciążę.

Mimo tego zaskoczenia radość była ogromna, oboje z moim mężem jak tylko potwierdziliśmy to u ginekologa chcieliśmy o tym powiedzieć wszystkim i podzielić się z innymi naszą radością :).

Nudności

Najbardziej powszechnym objawem na który się skarżą kobiety w ciąży, zwłaszcza w 1 trymestrze są nudności i mdłości. Mnie też ten objaw nie ominął, codziennie rano budziłam się z mdłościami i nudnościami, które trzymały mnie do około południa. Mimo tego, na szczęście wymiotowałam w trakcie ciąży tylko raz, kończyło się tylko na mdłościach.

W ciągu dnia pojawiały się dużo delikagtniejsze mdłości w reakcji na nieprzyjemne zapachy – głownie zapach papierosów, nieprzyjemne zapachy ludzi w komunikacji miejskiej, ale też zbyt mocne perfumy itd.

Z powodu porannych mdłości ciężko mi było patrzeć i jeść śniadanie. Akurat w moim wypadku dobrze sprawdzało się jedzenie owoców na pierwsze śniadanie. Akurat pierwszy trymestr mojej ciąży przypadł na lato, więc miałam pod dostakiem najróżniejszych świeżych owoców. Wiem, że u niektórych kobiet surowe owoce i warzywa wręcz wzmacniają poranne nudności lub prowadzą do wymiotów, jednak w moim przypadku to był sposób na oswojenie mojego żołądka i ciała z jedzeniem przed wprowadzeniem bardziej stałego posiłku. Szczególnie dobrze działała na mnie świeża papryka czerwona.

W ciągu pierwszych 3 miesięcy ciąży zdarzyło mi się też przeziębić i w związku z tym piłam codziennie napar imbirowy z miodem i dużą ilością cytryny. Dopiero później się dowiedziałam, że imbir ma działanie łagodzące nudności, więc później do końca pierwszego trymestru praktycznie codziennie piłam rano taki napar i to bardzo dobrze też wpływało na moje samopoczucie i łagodziło te poranne dolegliwości.

Osłabienie całego organizmu

Photo by Erik-Jan Leusink on Unsplash

Poza porannymi nudnościami, mój organizm był ogromnie osłabiony. W zasadzie nigdy wcześniej nie doświadczyłam takiej słabości mojego ciała i takiego osłabienia. Nawet kiedy bywałam mocno chora i miałam po 39*-40*C gorączki, moje ciało było silniejsze i bardziej wydolne niż podczas pierwszego trymestru ciąży.

Poza fizycznym osłabieniem, towarzyszło mi też takie psychiczne rozbicie. Wszystko mnie przerastało. Małe rzeczy wydawały mi się bardzo trudne i skomplikowane. Ciężko mi się było skupić na pracy.

Najmocniej jako przykład fizycznego osłabienia ciała pamiętam, jak pojechałam rano na badania krwi. Samochodem 15 min drogi, piękna pogoda była, wszystko powinno być oki. Jednak gdy wróciłam, byłam tak wykończona, że położyłam się na kanapie i musiałam się zdrzemnąć. Nie byłam w stanie nic więcej zrobić, dopóki sobie nie odpocznę i nie zregeneruję. Dla mnie to była bardzo duża różnica, ponieważ wcześniej byłam osobą, która „nigdy nie odczuwa zmęczenia”. Nawet jeśli byłam czymś zmęczona, to i tak funkcjonowałam dalej, bo  trzeba zrobić jeszcze to to i to. A tutaj mała przejażdżka samochodem na badania mnie ścięła z nóg.

W pierwszym trymestrze ciąży rzeczy, które dla normalnego człowieka są pryszczem, dla mnie były jak wspięcie się na Mount Everest. Będąc na mieście po wejściu jedno piętro po schodach i zejściu poczułam się tak osłabiona, że szukałam gdzie jest najbliższa ławka, żeby sobie usiąść. Jedyną ławką, którą znalazłam był przystanek autobusowy i poprosiłam koleżanki z któymi byłam na mieście, żebyśmy na chwilę przysiadły. Czułam się jak 90 letnia starownika, ale tak właśnie słaby miałam organizm.

Wybrałam się innym razem do galerii handlowej na shopping. Przejście z środkowej części galerii na koniec bocznego skrzydła okazał się dla mnie zbyt dużym wysiłkiem, zaczął mnie boleć brzuch i też musiałam znaleźć najbliższe siedzisko i siedziałam z 5-10min zanim nie poczułam się dość silna by kontynuować swoją wędrówkę po sklepie.

Tak więc większość pierwszego trymestru przespałam, bardzo dużo leżałam i odpoczywałam, ponieważ moje ciało było niebywale słabe. Wiem, że są dziewczyny, które nie czują się aż tak słabe w pierwszym trymestrze ciąży i normalnie pracują, dla mnie to było nie do pomyślenia, bo nawet przepisanie numeru konta bankowego było dla mnie trudne – tak duże miałam problemy z koncentracją i skupieniem uwagi, nie mówiąc już męczeniu się najprostsztmi czynnościami jak wejście po schodach. Na szczęście w 2 trymestrze nie ma już śladu po tak ogromnym zmęczeniu. Męczę się trochę szybciej i chodzę znacznie wolniej niż przed ciążą, jednak poza tym funkcjonuję zupełnie normalnie.

Czego się bałam w 1 trymestrze?

Bałam się trzech rzeczy:

Przeziębienia

Moja mama była przeziębiona w pierwszym trymestrze ciąży ze mną, zanim się dowiedziała o tym, że jest w ciąży i w związku z tym miałam rozszczep podniebienia. Nie jest to jakaś tragiczna wada, jednak wiadomo, że człowiek w pierwszej ciąży trochę świruje na punkcie swojego dziecka i ciąży i z tego powodu ja PANICZNIE bałam się, że się przeziębię.

Łypałam spode łba na każdego kto chrychał, kichał lub kaszlał przy mnie i już widziałam oczyma wyobraźni, jak bakterie atakują mój osłabiony organizm. Oczywiście są rzeczy, przed którymi nie da się uchronić, po kolei w domu  byli u mnie przeziębieni domownicy, w tym mój mąż. Na mieście też miałam kontakt z ludźmi przeziębionymi i w końcu stało się to, czego się tak panicznie obawiałam i się przeziębiłam.

Wiadomo w ciąży nie wolno brać za bardzo leków, jednak ja nawet nie będąc w ciąży traktuję wszelkie ibupromy i nurofeny jako ostateczność. Pytałam mojej ginekolog, czy w razie przeziębienia wolno mi wspomóc się Propolisem i powiedziała, że jak najbardziej. Tak więc wyleczyłam się z przeziębienia zaskakująco szybko, bo w 2-3 dni. Piłam super mocne napary imbirowe z sokiem z całej cytryny i łyżką miodu. Na wieczór gorącą wodę z paroma kroplami propolisu. W ciągy dnia dużo leżałam i spałam. I faktycznie wyleczyłam się byłyskawicznie, więc nie taki diabeł straszny jak go malują, teraz już w ogóle nie boję się, że się przeziębię, ale też czuję, że moja odporność jest dużo silniejsza niż w 1 trymestrze ciąży.

Dentysta

Photo by Lesly Juarez on Unsplash

Drugim moim lękiem było to, że coś mi się stanie z zębami i będę musiała pójść do dentysty. Żyły w mojej głowie obiegowe opinie, że kobieta w ciąży nie może być leczona dentystycznie, a z drugiej strony, że stan zapalny w zębie i chory ząb, może być bardzo niebezpieczny dla dziecka. Oczywiście i z tym moim panicznym lękiem musiałam się zmierzyć, bo pod koniec 3 miesiąca ciąży zrobił mi się straszny stan zapalny pod dziąsłem, które nachodzi na 8mkę. Miałam spuchnięte pół buzi i towarzyszył temu bardzo silny, tępy ból.

Na szczęście okazało się, że są specjalne znieczulenia dla kobiet w ciąży i jak najbardziej kobieta w ciąży może podlegać leczeniu dentystycznemu. Moja dentystka usunęła problem w 20 minut i w ciągu jednej doby opuchlizna mi zeszła a ból ustąpił. Znowu nie taki diabeł straszny jak go malują.

Poronienie

Kolejnym moim lękiem, już nie tak panicznym na szczęście, jak dwa poprzednie było poronienie. Ze względu na to, że byłam taka osłabiona fizycznie i po nawet niewielkim wysiłku towarzyszyły mi bóle i skórcze podbrzusza bałam się, że może to doprowadzić do poronienia. Myślę, że obawa była całkiem uzasadniona, więc cieszę się, że miałam możliwość nie przemęczać się w tym pierwszym okresie ciąży, bardzo dużo wypoczywać i spać tak naprawdę do woli. Starałam się słuchać swojego ciała i nie przekraczać granicy, kiedy czuję, że coś zaczyna się ze mną dziać. Teraz od 2 trymestru czuję się już pewnie, mam poczucie, że dziecko „dobrze” siedzi we mnie i nawet jeśli zdarzy mi się trochę bardziej zmęczyć nie męczą mnie już skórcze i bóle w podbrzuszu. Ale oczywiście nadal słucham swojego ciała i staram się wyczuć gdzie obecnie znajdują się moje granice.

Zdrowie w I trymestrze ciąży

Jeśli chodzi o zdrowie, w pierwszych badaniach krwi wyszedł mi wysoki poziom glukozy we krwi. Bardzo mnie to zmartwiło, ponieważ raczej nie należę do osób, które jedzą dużo słodyczy i uważam, że całkiem racjonalnie się żywię. Jednocześnie w I trymestrze ciąży miałam bardzo silne zachcianki na słodkie, które ciężko było mi powstrzymać. ZMiałam zlecony test obciążenia glukozą, który na szczęście wyszedł mi książkowo. Jednak myślę, że na samym początku, czyli w ciągu 1 i początku 2 miesiąca ciąży, faktycznie miałam jakieś przejściowe problemy z tolerancją cukru, ponieważ pamiętam, że od zwykłego sernika zamówionego w restauracji zanim się dowiedziałam, że jestem w ciąży miałam zawroty głowy i słabo się czułam, a później gdy zjadłam jakieś słodycze znowu miałam takie samo samopoczucie. Jednak później zaczęły się zachcianki na słodkie i w ogóle przestało to na mnie źle wpływać, a w kolejnych badaniach krwi glukoza mi wychodziła książkowa.

Poza tym od początku ciąży biorę Euthyrox na lekką niedoczynność tarczycy. Moje wyniki jak na osobę nie będącą w ciąży mieściły się jeszcze w normie, chociaż były już na samym krańcu tej normy. Jednak moja ginekolog powiedziała, że jak na osobę w ciąży to jest znacznie za niski poziom hormonów tarczycy i przepisała mi Eythyrox :).

Poza tym biorę suplement dla ciężarnych OmegaMed Optima z DHA, to jedyny suplement, który posiada takie ilości poszczególnych mikroelementów jak zaleciła mi moja Pani doktor. Od 3 miesiąca ciąży biorę też dodatkowo AscoFer, ponieważ zaczęło mi bardzo spadać żelazo i czułam się bardzo słabo.

Zachcianki i żywienie w I trymestrze ciąży

Photo by Olliss on Unsplash

Pierwszy trymestr ciąży był dla mnie bardzo zachciankowy.

Pierwszą rzeczą, która mnie zaatakowała jeśli chodzi o zachcianki była ochota na ryby. Mimo tego, że normalnie nie przepadam za śledziami (i teraz z powrotem ich nie lubię), na początku ciąży bardzo łaskawie na nie patrzyłam, a nawet byłam gotowa skoczyć do żabki specjalnie by sobie kupić śledzie. Chętnie też jadłam sałatkę z tuńczyka. Miałam ochotę na łososia wędzonego. Od czasu jak zaczęłam regularnie suplementować OmegaMed Optima z DHA te zachcianki mi minęły, więc mam wrażenie, że organizm domagał się po prostu tych kwasów DHA i Omega 3.

Inną zachcianką wynikającą z niedoborów była wołowina. Spagetti z mięsem wołowym było moim marzeniem. Zajadałam się z chęcią burgerami z wołowiną. Na obiad kupowałam sznycle wołowie. Teraz gdy biorę dodatkowo AscoFer też mi przeszedł ten smak na wołowinę i teraz traktuję ją już normalnie, a nie jak ziemię obiecaną do której muszę się dostać :D.

Miałam też bardzo dziwne zachcianki, które próbowałam za wszelką cenę stłumić – z różnym skutkiem. CHIPSY. Nie mam w zwyczaju jeść chipsów, chyba że jestem na imprezie. Uważam, że są niezdrowe i nieszczególnie smaczne. Jednak w pierwszym trymestrze ciąży miałam straszne napady na chipsy. Wydawało mi się, że to najpyszniejsza rzecz jaka istnieje i nie mogłam się powstrzymać jak widziałam, że mój brat sobie je je. Czytałam w internecie co to znaczy i jaki wpływ mają chipsy na rozwijające się w brzuchu dziecko i oczywiście przeczytałam, że zły. Ale przeczytałam też, że taka ochota na chipsy może oznaczać, że za mało dostarczamy sobie soli.

I faktycznie, ja byłam osobą, która baaardzo mało soli. Wychodziłam z założenia, że sól i tak jest we wszystkim, więc nie ma powodu sobie jej dostarczać. Gdy to przeczytałam zaczęłam obficie solić i faktycznie to praktycznie wyeliminowało tą zachciankę.

Inna dziwna zachcianka to batoniki Milky Way. Tej zachcianki nie udało mi się rozgryźć i też nie walczyłam z nią jakoś szczególnie mocno od kiedy wyniki testu obciążenia glukozą mi wyszły prawidłowe. Co ciekawe żaden inny. Nie Mars, nie Snikers, nie czekolada tylko akurat batoniki Milky Way. Też byłam gotowa specjalnie po nie iść do żabki. Co w nich takiego było? Nie wiem :D. Teraz już mi przeszło i traktuję je obojętnie.

Kolejną rzeczą były jajka. Większość ludzi lubi i często je jajka, jednak ja do nich nie należałam. Uważałam, że jajka są dość ohydne i nieszczególnie smaczne. Jedynie czasem mogłam zjeść jajko na miękko jeśli mój mąż sobie też akurat robił. Ale to też nie zawsze. A tutaj nagle naszła mnie tak ogromna ochota na jajka w każdej postaci. Jajecznica na śniadanie okazała się wymarzonym daniem. Jeśli nie jajecznica, to obowiązkowo jajko na miękko CODZIENNIE. A nie raz na 3 miesiące jak dotychczas. Teraz już trochę mniej mam ochotę na jajka, jednak nadal jem je dużo chętniej niż przed ciążą.

Inne rzeczy, które przewinęły się w formie „faz” to pomidory, szczypiorek, jogurty jagodowe, banany, serki kozie. O ile przez jakiś czas mogłam nie widzieć świata poza danym produktem, z dnia na dzień potrafiło mi się całkowicie odmienić i już coś innego mi smakowało.

Tak właśnie wyglądał pierwszy trymestr mojej ciąży :). Za jakiś czas napiszę o drugim trymestrze, jednak będzie dużo mniej do opisywania, ponieważ tak jak wspomniałam czuję się praktycznie normalnie poza lekko zmniejszoną wydolnością fizyczną :).

Podzielcie się w komentarzach jak wyglądał wasz pierwszy trymestr, jakie są wasze wspomnienia z tego okresu ciąży i jak sobie radziłyście z nudnościami czy osłabieniem :).

Nasz ślub zorganizowany w niecałe 3 miesiące

restauracja krasnodwór ogród zimowy ślub jesień warszawa

Wcześniej gdy myślałam o swoim ślubie zawsze sobie wyobrażałam, że będę chciała mieć bardzo kameralną uroczystość, najlepiej w plenerze, w lato, niewykluczone, że gdzieś za granicą. A później obiadek z najbliższymi i do widzenia. Bez żadnych wydumanych kosztów, imprez i stresu z planowaniem.

Ale jak to zwykle bywa, w rzeczywistości wyszło zupełnie inaczej. Pobraliśmy się z moim mężem 25 listopada 2017r. Nie wybieraliśmy tej daty pod kątem jakiś szczególnych dla nas wydarzeń czy wspomnień, po prostu to był ostatni wolny termin w tym roku, w Pałacu Ślubów w Warszawie :). A ja bardzo chciałam brać ślub właśnie tam, bo sala jest piękna i uroczysta.

ślub warszawa jesień cywilny pałac ślubów

Termin w urzędzie zaklepany, teraz pozostaje kwestia wesela! Mimo tego, że listopad jest uważany za nieszczególny miesiąc do brania ślubów, jego ogromną zaletą jest to, że większość miejsc i podwykonawców ma wolne terminy od ręki i można się spodziewać sporych rabatów w stosunku do cen, które obowiązują w sezonie.

Gdybyśmy brali ślub w sezonie raczej nie zdecydowalibyśmy się na organizację wesela ze wszystkimi fajerwerkami i pierdółkami, które temu towarzyszą, ze względu na koszty, które byłyby przynajmniej o kilka tysięcy wyższe. Więc jestem bardzo wdzięczna naszym podwykonawcom, którzy udzielili nam posezonowych rabatów :).

krasnodwór wesele warszawa

Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyboru sali weselnej. Zdecydowaliśmy się na Ogród Zimowy w restauracji Krasnodwór. Jest to restauracja urządzona w dworku na samym obrzeżu Warszawy sąsiadując z lasem. Klimat tego miejsca jest świetny, sala przecudna, ale to co nas najbardziej urzekło to obsługa i pomoc ze strony restauracji przy organizacji wesela. W naszym wypadku gdy organizowaliśmy ślub i wesele „na szybko” to było bezcenne, że restauracja po swojej stronie zapewniała dekoracje sali, tort weselny, winietki i prezenciki dla gości. Zarówno menagerka jak i koordynator imprezy byli bardzo rzeczowi i pomocni przy planowaniu całej imprezy.

Efekt końcowy dekoracji na sali zaskoczył mnie bardzo na plus, nie spodziewałam się tak wysokiego poziomu za usługę dekoracji w cenie talerzyka :). Więc naprawdę najwyższy możliwy poziom, a cena myślę, że też całkiem przyzwoita jak na ilość rzeczy wliczonych w cenę.

krasnodwór ogród zimowy wesele jesień warszawa

Na początku byłam pewna, że kupię sobie sukienkę używaną do 500zł. Niestety chyba mało kto jest w stanie się powstrzymać w ferworze przygotowań weselnych, nie rozszerzyć swoich oczekiwań i nie napiąć początkowego budżetu :). Z używanych podobały mi się tylko takie, które dziewczyny wystawiały po 1200-500zł, więc w końcu zdecydowałam się na nową suknię z salonu w promocji jesiennej 1500zł zamiast 2300zł. W tej cenie miałam poprawki krawieckie idealnie do mojego wzrostu i figury.

Ile kosztuje zorganizowanie ślubu i wesela w listopadzie 2017 w Warszawie?

Kiedy ja organizowałam ślub szukałam w internecie informacji ile co kosztuje i jakich mniej wiecej kosztów można się spodziewać organizując ślub. Dlatego zdecydowałam się podzielić jak to wyglądało u nas – ślub i wesele na jesieni 2017;).

  • Muzyka podczas ceremonii w USC – 150zł 
  • Sala weselna – 245zł za zaproszoną osobę  (w cenie: sala Ogród Zimowy na wyłączność, obsługa kelnerska przez 10h przyjęcia, opieka koordynatora przyjęcia przez całą imprezę, 5 dań ciepłych na osobę, tort weselny, ciasta i owoce, napoje zimne i gorące, dekoracja sali, powitanie chlebem i solą, winietki ze słoiczkami z konfiturą jako prezenciki dla gości)
  • Zaproszenia – 150zł
  • Suknia Panny Młodej – 1500zł
  • Płaszczyk – 120zł (wyhaczony w lumpeksie 😉 – w końcu miałam go na sobie tylko w drodze z i do samochodu, nikt mnie w nim nie widział poza rodziną w domu, mężem i świadkiem…)
  • Bolerko – 40zł (kupione na Allegro… też miałam je tylko w samochodzie, więc równie dobrze mogłabym go nie kupować)
  • Buty Panny Młodej – 300zł (białe czółenka, mam nadzieję ich jeszcze używać do jasnych sukienek)
  • Paznokcie Panny Młodej – 80zł (pierwszy raz w życiu poszłam na hybrydę ;))
  • Fryzura i makijaż Panny Młodej – 200zł (przyszła do mnie wizażystka i super byłam zadowolona zarówno z fryzurki jak i z makijażu. Trzymał się w niezmienionym stanie od 12 do 5-6 nad ranem więc super robota :))
  • Krawat dla Pana Młodego – 40zł (:D)
  • Płaszcz dla Pana Młodego – 700zł  (też noszony tylko z i do samochodu, ale to na szczęście uniwersalna rzecz, która się przyda na wiele okazji)
  • Obrączki – 1500zł
  • Alkohol – 2000zł 
  • Lekcje 1 tańca – 750zł (5 lekcji)
  • DJ – 1500zł (tak tanio tylko dzięki temu, że jest po sezonie ;))
  • Fotograf – 2600zł (również z bardzo dużą zniżką od cen sezonowych)
  • Dekoracja auta – 40zł (zamówiłam ślubną dekorację do auta na allegro, pojechaliśmy własnym autem do ślubu i na wesele i to był w naszym wypadku świetny wybór)

Z innych wydatków są jeszcze prezenty dla rodziców, ale wiadomo to każdy według własnego uznania kupuje :).

Poza tym było jeszcze trochę drobiazgów, których suma nie przekracza 300-400zł.

ślub wesele krasnodwór jesień warszawa listopad

Dlaczego własne auto zamiast wynajmowania limuzynki?

Zaoszczędziliśmy na tym ok 500-700zł. Mogliśmy zostawić prezenty od gości we własnym bagażniku i się nie martwić jakimś przenoszeniem ich z kąta w kąt. Poza tym po prostu lubimy mieć własne auto i być mobilni, a nie czekać na jakiegoś typa, który nas zawiezie na ślub. Dla nas byłby to stres +500.

Ja z wiadomych przyczyn w ogóle nie piłam na weselu, więc w naszym wypadku nawet mogliśmy wrócić własnym autem z tymi wszystkimi prezentami po imprezie do domu :D. Śmiesznie się czułam o tej 4 nad rano wsiadając za kierownicę auta w białej sukni do ziemi i białych czółenkach i wioząc do domu mojego nowo ‚nabytego’ trochę pijanego męża :D.

Jednak jeśli chodzi o jazdę własnym autem na ślub była z tym związana jedna mała wtopa-niewtopa. Zaplanowaliśmy, że ruszymy z domu około 16:00 (ceremonię mieliśmy na 17:15), żeby mieć duży zapas czasowy. Oczywiście wiadomo, przygotowania troszkę się przeciągnęły, ale ciągle mieliśmy dużo czasu. Wyjeżdzamy, wszystko fajnie, mamy dużo czasu, w zasadzie stresu nie odczuwałam w ogóle. Ot, jakbyśmy jechali na jakąś imprezę. Korki na mieście w opór, ale trudno mamy dużo czasu. I gadamy gadamy i nagle UPS, minęliśmy skręt. A przed nami taki korek, że głowa mała. Najbliższa zawrotka za jakieś 30min stania w korku. Czasu się robi super mało.

Czarek uratował sytuację decydując się na brawurową jazdę pod prąd pasem wydzielonym z jezdni dla rowerów. W tym momencie mój stres już zaczął sięgać zenitu! Stresowałam się, że jakiś rowerzysta będzie tamtędy jechał albo że będziemy się mijać z jakimś autem jadącym zgodnie z przepisami w drugą stronę, albo, że nam wlepią mandat itd. Mijaliśmy się z jakimś autem, ale nawet na nas nie trąbił i zdążyliśmy na czas dzięki temu skrótowi. Ale przez tą przygodę silny stres zaczął ze mnie schodzić dopiero po ceremonii, podczas składania życzeń :D.

Warto organizować kameralne wesele czy nie warto?

Podczas organizacji tego wszystkiego i dopinania ostatnich rzeczy miałam takie myśli „po co nam to było, mogliśmy zrobić po prostu obiad i byśmy zapłacili 4 razy mniej…” itd. Mój mąż podobnie. Ale ostatecznie oboje jesteśmy bardzo zadowoleni, że uczciliśmy zmianę stanu cywilnego w taki sposób. Bardzo miło mi było świętować ten dzień w towarzystwie rodziny i znajomych. Miło raz w życiu ubrać się jak „sto milionów monet” i poczuć się wyjątkowo :). Impreza wyszła pięknie, mamy wspomnienia i przecudowne zdjęcia.

Dzięki prezentom od rodziców i hojności gości całość nam się w dużej mierze zwróciła, co jest bardzo miłą niespodzianką, bo w ogóle się na to nie nastawialiśmy.

ślub krasnodwór

Nazajutrz po weselu niezwykle miłym rozpoczęciem dnia było czytanie kartek z życzeniami od gości oraz oglądanie prezentów (poprosiliśmy gości o drobiazgi dla dziecka). Dostaliśmy fantastyczne rzeczy i oglądając te wszystkie rzeczy po raz pierwszy mocno sobie uświadomiłam, że w naszym domu faktycznie niedługo zagości nowa członkini rodziny :).

Ile czasu potrzeba by zorganizować ślub i wesele?

Myślę, że jeśli mielibyśmy rok czasu na zorganizowanie ślubu i wesela nie zrobilibyśmy tego wcale dużo lepiej. Na pewno wydalibyśmy więcej pieniędzy, bo miałabym więcej czasu na wymyślanie coraz to nowych pierdół. Z czasem też oczekiwania wobec tego dnia by rosły.

Cieszę się, że mieliśmy mało czasu na organizację wesela, bo nie spodziewałam się po tym dniu, że będzie idealny. Nie miałam wszystkiego zaplanowanego co do minuty, uznałam, że po prostu będzie jak będzie. Spodziewałam się, że może nam się przydarzyć sporo wpadek i kilka nam się wydarzyło :). Ale dzięki temu, że oczekiwania miałam niskie, czuję się bardzo pozytywnie zaskoczona tym jak to wszystko wyszło i dominują w mojej głowie miłe wspomnienia, a nie że coś nie wyszło tak jak powinno :).

Na pewno organizacja wesela przez rok jest mniej wymagająca czasowo i jeśli chodzi o ilość uwagi jaką trzeba temu poświęcić. Przy tak krótkim terminie trzeba się jednak spiąć i szybko podejmować kolejne decyzje i załatwiać żwawo wszystko po kolei. Ale jak widać da się to zrobić w 3 miesiące – na pewno w miesiącach jesienno-zimowych. W przypadku miesięcy wiosenno-letnich pewnie wygląda to zupełnie inaczej :).

Na koniec chciałabym bardzo podziękować naszym wspaniałym świadkom, rodzicom i gościom za uczestniczenie z nami w tym wydarzeniu :).A mojej świadkowej za zorganizowanie super wieczoru panieńskiego!