We wrześniu 2015 roku przeprowadziliśmy się z moim chłopakiem, Cezarym, na słoneczną Maltę (a niecały rok później wróciliśmy do Polski, ale o tym napiszę później). Pragnienie przeprowadzenia się za granicę, najchętniej do cieplejszego klimatu towarzyszyło mi od liceum. Możliwość pracy zdalnej (oboje z Cezarym pracujemy jako programiści) oraz totalne znużenie polską jesienią i zimą sprawiło, że zdecydowaliśmy – wyprowadzamy się!

Dlaczego akurat Malta?

Najpierw było pragnienie przeprowadzki, spróbowania życia w innym kraju, dopiero później decyzja jaki to będzie kraj. Maltę wybraliśmy zdroworozsądkowo :). Przemówiły do nas:

  • urzędowy język angielski
  • relatywna bliskość do Polski (2,5h lotu, ta sama strefa czasowa)
  • 300 słonecznych dni w roku

Brzmiało to bardzo kusząco, nie pozostało nic innego jak wybrać się tam na krótkie wakacje by sprawdzić czy nam się tam podoba oraz czy chcemy tam żyć.

Malta wakacje wyjazd
Pierwszy kontakt z Maltą podczas majówkowego pobytu 🙂 Godzina 8 rano, pusta plaża i śniadanie w barku nad zatoką

Pierwszy raz razem polecieliśmy na Maltę na majówkę 2014 :). Zatrzymaliśmy się w malowniczej miejscowości Mellieha i cudownie spędziliśmy tam czas, więc decyzja o przeprowadzce zapadła ostatecznie :).

Malta wczasy krajobraz
Malta wiosną 🙂 wszystko kwitnie

Przeprowadzka

Wyprowadzając się na Maltę, myśleliśmy że wyprowadzamy się na zawsze, albo na bardzo długi czas, więc pozbyliśmy się masy rzeczy. Praktycznie wszystko czego nie chcieliśmy lub nie mogliśmy zabrać (a zabieraliśmy ze sobą po jednym bagażu rejestrowanym Wizzair do 32kg) lądowało na OLX i ogłoszeniach o sprzedaży na facebooku.

To akurat był bardzo fajny krok, bo mieliśmy masę zbędnych rzeczy, których nie używaliśmy. Kiedy wróciliśmy do Polski co prawda okazało się, że niektórych rzeczy mogliśmy się nie pozbywać tylko zostawić na przechowanie w domu mojej mamy, ale były to pojedyncze przypadki, których teraz już nawet nie pamiętam.

Widok całego swojego „życia” zamkniętego w jednej wielkiej walizie 32kg robi wrażenie i budzi mieszanie uczucia. Z jednej strony ciekawość i ekscytacja w oczekiwaniu przed nieznanym, z drugiej strony smutek i nostalgia, że się opuszcza miejsce, do którego człowiek się przyzwyczaił.

Wieczór przed odlotem spędziliśmy na ważeniu toreb i decydowaniu co bierzemy, a co zostawiamy żeby się zmieścić w limicie wagi. Oczywiście okazało się, że mimo pozbycia się większości rzeczy nie mieścimy się w tych 32 kg na osobę i trzeba dokonać ciężkich wyborów. Poszliśmy spać nie będąc do końca pewnymi czy mieścimy się w limicie wagi, bo ważyliśmy te wielkie torby na zwykłej wadze łazienkowej :D.

Nigdy nie zapomnę miny kierowcy taksówki, gdy wytoczyliśmy się z bloku o 4 nad ranem, zaspani, z wielkimi torbami mogącymi pomieścić człowieka. Ledwo udało się je zmieścić w zdezelowanym sedanie, który po nas podjechał (zamawiamy tylko najtańsze taxi, więc klasa tych aut jest jaka jest). Jakoś się udało, jedna w bagażniku druga na tylnych siedzeniach a ja gdzieś tam obok między szybą a walizką. Kierowca patrzy na nas podejrzliwie 🙂

„Gdzie lecicie?”
„Na Maltę”
„A na długo?”
„Na pół roku”
„Na prawdę na pół roku? A ja już myślałem, że kobieta się spakowała na dwutygodniowe wczasy

Ludzie na lotnisku w kolejce do odprawy też patrzyli na nas dziwnie kiedy przemierzaliśmy lotnisko z naszym życiowym dorobkiem zamkniętym w dwóch ponadwymiarowych walizach. Mnie moja walizka wykolejała na zakrętach i ledwo dawałam radę ją ciągnąć.

Później przy samej odprawie okazało się, że moja walizka odrobinę przekracza wagę 32kg i na oczach całej kolejki musiałam otworzyć swoje skarby i przełożyć do bagażu podręcznego kilka książek do nauki chińskiego, których oczywiście nie mogłam zostawić w Polsce (o nauce chińskiego też na pewno coś napiszę) :D.

Malta st. pauls bay bugibba wakacje
Pierwszy dzień po przylocie we wrześniu 🙂 pogoda nie dopisuje, ale zwiedzamy okolicę

Kwestia bagażu podręcznego podczas tego lotu to kolejny przypał-nie-przypał, bo teoretycznie Wizzair pozwala mieć przy sobie tylko jeden bezpłatny bagaż podręczny o ściśle określonych wymiarach. Ja miałam oczywiście wypchany do granic możliwości przepisowy bagaż podręczny, wielką wypchaną na maksa torebkę damską dorównującą niemal rozmiarem temu bagażowi podręcznemu i nerkę z dokumentami, portfelem i telefonem. Ważyło to zresztą strasznie dużo (myślę, że 20kg minimum jak nie 25-30), bo w bagażu podręcznym wylądowały wszystkie ciężkie rzeczy, żeby bagaż rejestrowany zmieścił się w limicie wagi.

Myślę, że od niewygodnych pytań i dopłacania za ten dodatkowy bagaż podręczny uchroniło nas tylko to, że byliśmy spóźnieni przez szukanie miejsca gdzie można nadać gabaryty (tak, kazali nam nadać walizkę Czarka w okienku do wielkich gabarytów). Wywoływali nas już przez interkom, więc w pośpiechu tylko sprawdzili bilety i nie przyglądali się czy wielkości naszych bagaży podręcznych są regulaminowe czy nie. Uff 🙂

Malta morze wakacje

Tak wyglądał nasz najbardziej nietypowy lot w życiu :). Na lotnisku na Malcie już o wiele mniej ludzi dziwiły nasze wielkie torby i przyjechaliśmy szczęśliwie do mieszkania tymczasowego, które zresztą wynajmował nam pracujący na Malcie Polak :).

Na dzisiaj już chyba wystarczy opowieści :). Nie chcę Cię zanudzić postem-tasiemcem. W kolejnych postach z pewnością napiszę o tym jakie są ceny na Malcie, jak wyglądało nasze życie codzienne, co mi się podobało, a co mnie zawiodło no i oczywiście dlaczego wróciliśmy :).

Gdzie Ty byś chciał/chciała się przeprowadzić? Jakie miejsca na ziemi są dla Ciebie najbardziej kuszące? A może już mieszkasz w wymarzonym miejscu? Napisz mi w komentarzu, chętnie się dowiem :).