Browsing Category

Finanse

Dlaczego wolę kupować rzeczy używane

Photo by Alexandra Gorn on Unsplash

Dla wielu osób rzecz używana kojarzy się z czymś znoszonym i zużytym do granic możliwości, towarem gorszej kategorii, koniecznością na którą muszą się decydować osoby najbiedniejsze.

Ja za to zawsze darzyłam sympatią fajne rzeczy używane, a pod wpływem mojego narzeczonego ta sympatia przerodziła się wręcz w miłość :).

Oczywiście, nie wszystkie towary warto kupwać używane. Są kategorie produktów, które lepiej jest kupić nowe i należy do nich bielizna, obuwie czy artykuły związne z higieną osobistą. Jednak znakomitą większość pozostałych rzeczy staram się kupować z drugiej ręki i myślę, że jest to duże źródło oszczędności w dłuższej perspektywie czasu.

Photo by Priscilla Du Preez on Unsplash
Photo by Priscilla Du Preez on Unsplash

POWÓD 1. Kupowanie rzeczy używanych to kupowanie z ogromnym rabatem.

Nie przepadam za kupowaniem ubrań w lumpeksach, ponieważ drażni mnie charakterystyczny zapach detergentów używanych do dezynfekcji tej odzieży. Jednak bardzo lubię przeglądać OLX w poszukiwaniu czegoś fajnego i kupować ciuchy od osoby prywatnej. Lepiej się czuję widząc od kogo te ubrania kupuję. A często ludzie sprzedają ciuchy w naprawdę dobrym stanie tylko dlatego bo im się przytyło lub po prostu już im się nie podobają.

Jednym z moich ostatnich zakupów tego typu był zakup siatki ubrań na OLX za 120zł. Znalazłam fajne ciuchy u jednej dziewczny na OLX. Podejchałam do niej obejrzeć na żywo i sobie powybierać co mi się podoba. Wybrałam sobie:

  • 4 koszulki – cena sklepowa 4x ~29zł
  • 2 koszule – cena sklepowa 2x ~69zł
  • 1x długie dżinsy Lee Wrangler – cena sklepowa ~259zł
  • 2x krótkie spodenki dżinsowe – cena sklepowa 2x ~59zł
  • 1x gruba bluza z kapturem – cena sklepowa ~89zł

Gdybym kupiła te wszystkie rzeczy nowe w galerii handlowej wydałabym 720zł. Zatem kupiłam sobie ubrania 84% taniej od szacowanej ceny sklepowej. Wydać 120zł a 720zł dla mnie jest ogromną różnica, a radość z tych ubrań mam taką samą. Część z nich jest w bardzo dobrym stanie, część z nich w stanie idealnym bez żadnych śladów użytkowania (bluza i dżinsy).

Moja mama kiedy radośnie przyszłam do domu z moim nowym nabytkiem powiedziała „no co Ty używane ubrania po kimś kupujesz… nie lepiej mieć nowe?” A później co się pojawiłam w nowej rzeczy padało pytanie „ale fajna bluzka, skąd masz?” :).

Oczywiście nie ma sensu kupować znoszonych i zniszczonych rzeczy używanych. Chodzi o to by kupować rzeczy używane dobre jakościowo i w dobrym stanie za ułamek ceny sklepowej.

Nie znaczy to, że kupuję tylko rzeczy używane. W sklepach też zdarzają się bardzo dobre promocje lub jeśli coś mi się bardzo podoba to po prostu sobie to kupuję. Jeśli mam wybór wolę po prostu nie przepłacać :).

Photo by Tran Mau Tri Tam on Unsplash
Photo by Tran Mau Tri Tam on Unsplash

POWÓD 2. Kupując rzeczy używane, można je później odsprzedać w zbliżonej cenie. Działa to jak najlepszy program „Pay back”. Pieniądze wracają na konto. 

Używane książki można kupić za 30-50% ceny nowej książki. Kolejne przeczytanie książki przez nas nie obniża już tej ceny. No chyba, że ją zalejemy kawą, pies ją obślini czy kot na nią nasika. Jeśli jednak dbamy o rzeczy i użytkujemy je normalnie, możemy ją odsprzedać w podobnej cenie i pieniądze wracają na nasze konto. Dla mnie to dobra motywacja by dbać o rzeczy :).

Konkretny przykład z życia wzięty:

Monitor do pracy

16.09.2016 wygrałam aukcję na allegro na Monitor Dell U2211H matryca IPS za 300zł.

Stan bardzo dobry, bez martwych pixeli. Używałam go codziennie przez rok do pracy. W to lato skończyłam pracę w IT i przestał mi być potrzebny. Wystawiłam go na OLX za 350zł. 

13.09.2017 pozwoliłam znegocjować cenę na 300zł i sprzedałam go.

Jakby to wyglądało gdybym kupiła nowy monitor? Byłabym w plecy z 500-700zł, ponieważ nie udałoby mi się odsprzedać monitora w nawet zbliżej cenie do ceny nowego produktu. Dla mnie koszt 500-700zł za przyjemność bycia pierwszym nabywcą produktu to zbyt wysoka cena. A monitor używało mi się równie dobrze, co nówkę sztukę.

Oczywiście nie wszystko co kupiłam udało mi się później sprzedać w identycznej cenie. Czasem kupiłam coś zbyt drogo, czasem zbyt długo czekałam na sprzedaż i przedmiot zdążył jeszcze mocniej stracić na wartości. Jednak rzeczy używane dużo wolniej tracą cenę. Ludzie bardzo wysoko cenią sobie możliwość bycia pierwszym nabywcą. Już samo rozpakowanie towaru z oryginalnego opakowania obniża jego cenę o 50%. Dalsze użytkowanie, jeśli dbamy o rzeczy, nie obniża znacząco jego ceny. Dla mnie lepiej jest odsprzedać używkę kupioną za 500zł po roku za 450zł niż kupić za 1000zł nówkę i po roku i tak odsprzedać ją za 500-450zł i stracić bezpowrotnie 500zł.

Photo by Malte Wingen on Unsplash
Photo by Malte Wingen on Unsplash

POWÓD 3. Produkt z wyższej półki w cenie produktu z niższej półki 

Powiedzmy, że mogę przeznaczyć na telefon 600zł. Gdybym chciała sobie kupić nowy telefon w tej cenie musiałabym się zadowolić modelem z najniższej półki cenowej, prawdopodobnie jakimś chińskim no-name. Nie dawałby mi radości użytkowania i z ogromną szansą zepsułby się po niedługim czasie. To oznacza, że straciłabym bezpowrotnie 600zł i musiałabym kupić nowy telefon. Mój zakup do niczego już by się nie nadawał.

Inaczej temat wygląda jednak jeśli rozejrzę się za telefonami używanymi. Za 600zł mogę kupić telefon solidnej firmy, ze sprawnie działającym systemem, wyposażony w dobry aparat i dobrze wyglądający. Użytkowanie takiego telefonu będzie mi sprawiało przyjemność. Jeśli kupiłam ten telefon bardzo tanio, mogę spokojnie po roku sprzedać ten telefon za 500-550zł i kupić sobie kolejny.

W tym wypadku tracę bezpowrotnie jedynie 50-100zł. Dla mnie różnica jest warta zachodu.

Tak samo w sferze ubrań, jeśli chcę przeznaczyć na płaszcz jesienny 250zł mogę kupić w dowolnej taniej sieciówce płaszcz w takim zakresie ceny. Prawdopodobnie zmechaci się po 1-2 sezonach. Jakbym chciała kupić dobry jakościowo płaszcz, dobrze uszyty i z dobrych materiałów musiałabym wydać 800-1000zł. Ale nie jestem skłonna tyle zapłacić za ubranie. Co zrobić? Przeglądam OLX w poszukiwaniu używanego płaszcza dobrej, drogiej firmy, w dobrym stanie i w moim przedziale cenowym :).

Zakupy rzeczy używanych – zwłaszcza jeśli chodzi o ubrania – różnią się jednak od zwykłych zakupów. Nie są takie „instant”. Nie wchodzę do galerii handlowej, nie wybieram spośród setek opcji i nie wychodzę w przeciągu godziny z nowym nabytkiem. Zakupy rzeczy używanych wymagają braku pośpiechu, cierpliwości w poszukiwaniu dobrej oferty. Ja osobiście jestem leniwa i nie lubię daleko dojeżdzać, nawet w obrębie Warszawy, więc ustawiam zazwyczaj filtry na OLX tylko na Warszawę Bemowo czyli dzielnicę na której mieszkam. To oznacza, że czasem muszę poczekać trochę dłużej zanim pojawi się w mojej okolicy jakaś fajna oferta.

Więc nie zawsze możemy sobie pozwolić na kupno używanych rzeczy, zwłaszcza jeśli chodzi o ubrania lub meble, bo na nie trzeba zwykle dłużej polować niż np. na elektronikę. Jeśli potrzebujemy czegoś na jutro i nic na OLX nic nie wygląda obiecująco, wiadomo, trzeba się udać do galerii handlowej i przepłacić. Jeśli jednak nie ma pośpiechu, ja wolę sobie powoli, w wolnych chwilach przejrzeć OLX w poszukiwaniu okazji :). Czasem w ogóle okazuje się, że mogę żyć bez tej rzeczy i wcale jej nie potrzebuję :).

 

Photo by Gary Chan on Unsplash
Photo by Gary Chan on Unsplash

POWÓD 4. Kupowanie rzeczy z drugiej ręki jest ekologiczne. 

Nie każdy przykłada wagę do ekologii, ja staram się zachować zdrowy rozsądek. Jednak obrazy gór elektrośmieci i innych odpadów przywiezionych ze świata zachodniego, a zalegające gdzieś w Afryce przemawiają do mnie dość wyraźnie.

Nie do końca czuję, że kultura jednorazowości jest OK. Poużywam, wyrzucę i kupię nowe. Nie jest to ani ekonomiczne, ani ekologiczne. Jeśli mogę kupić coś z drugiej ręki i wszyscy na tym zyskamy (ja kupię z dużym rabatem, sprzedający odzyska część zapłaconych pieniędzy, a środowisko nie zostanie od razu zarzucone kolejnym odpadem) to dlaczego nie?

Myślę, że raz wyprodukowane rzeczy powinny krążyć w użytku tak długo, póki są przydatne i nadają się do dalszego użytkowania. A bardzo często się nadają, mimo trendu celowego postarzania produktów i promowanej kultury konsumpcji :).

Photo by Alexandra Gorn on Unsplash
Photo by Alexandra Gorn on Unsplash

POWÓD 5. Kupowanie rzeczy z drugiej ręki często, choć nie zawsze, jest bardziej pewne. 

To może być dość kontrowersyjny punkt dla niektórych. Często, ale nie zawsze przedmiot używany jest bardziej pewny niż nowy. Jeśli jest to ubranie, było już nie raz prane i noszone. Dzięki temu widzimy czy kolory są wyblakłe, a szwy ponaciągane. Jeśli tak – po co kupować takie ubranie? Dziękujemy sprzedawcy i szukamy dalej. Jeśli nie, mamy ogromną szansę że ciuch posłuży nam jeszcze przez lata bo jest wykonany solidnie i z dobrych materiałów, a mamy szansę go nabyć za ułamek ceny początkowej. W przypadku nowego ubrania ciężej jest ocenić czy będzie trwałe, choć wprawne oko na pewno to potrafi dostrzec :).

A jeśli jest to elektronika? Jeśli towar posiada wadę fabryczną, prawdopodobnie zdążyła już się ukazać. Produkt również był już używany w wielu sytuacjach, jeśli jest nadal w dobrym stanie i działa bez zarzutu mamy dużą szansę, że będzie dalej dobrze działał. Chyba że, nie upłynął jeszcze termin gwarancji. Wtedy niestety istnieje duże ryzyko, że w okolicach terminu gwarancji coś się zepsuje. Jeśli przed terminem gwarancji – po prostu go oddamy do naprawy na koszt producenta. Jeśli po terminie? Mamy niestety pecha… Jednak to samo może nam się przydarzyć kupując towar nowy. Na celowe postarzanie produktów przez producentów nie mamy niestety wpływu. Mi natomiast używki mniej szkoda w razie gdyby coś poszło nie tak już po terminie gwarancji :).

Kolejnym powodem dla którego używki są często, choć nie zawsze, bardziej pewne to jest to o czym już wspomniałam. Możemy kupić produkt PREMIUM w cenie produktu z niskiej półki. Produkty premium zwykle są wykonane z solidnych materiałów i zaplanowane na długoletnie użytkowanie, a nie wymianę co sezon. Kupiliśmy z narzeczonym wiele używanych rzeczy premium w cenie ich tanich odpowiedników i służą nam szczęśliwie do dziś. Przyjemność z ich użytkowania jest bez porównania wyższa.

Photo by Nick Karvounis on Unsplash
Photo by Nick Karvounis on Unsplash

To są powody dla których często szperam na OLX i lubię kupować rzeczy używane. Uwielbiam uczucie, kiedy później je sprzedaję w podobnej cenie jak kupiłam i pieniądze wracają na moje konto. Lubię też po prostu kupować rzeczy premium za małe pieniądze. Tak naprawdę dopiero dzięki skłonności do kupowania rzeczy używanych miałam okazję poznać ogromną różnicę w jakości i trwałości między produktami premium a tymi z niższej półki.

Oczywiście taki styl kupowania nie jest dla każdego. Są osoby, które uwielbiają posiadać nowe rzeczy premium i stać je na to, by sobie pozwolić na taki luksus. Gdyby nie było takich osób, nie byłoby też możliwości kupowania tych produktów za ułamek ceny z drugiej ręki :). Ja osobiście mam większą przyjemność z posiadania pieniędzy niż z posiadania drogich przedmiotów, które szybko tracą na wartości. Dlatego na razie pozostaję w tej drugiej grupie kupujących ;). A oszczędności w perspektywie roku sięgają spokojnie kilku tysięcy złotych.

A wy jakie macie podejście do używek? Z jakiego zakupu jesteście najbardziej dumni? Co kupujecie używane, a co akceptujecie tylko nowe ze sklepową metką? 

Weekend w Krakowie i FxCuffs 2017

Dotychczas byłam w Krakowie na dłużej tylko raz – na wycieczce szkolnej w liceum. Na wycieczkach szkolnych byłam bardziej zainteresowana rozmowami z koleżankami niż zwiedzaniem, więc praktycznie nic nie zapamiętałam. Poza tym Kraków kojarzył mi się raczej ze wszystkim co najgorsze – korkami i smogiem. Przy okazji tegorocznej konferencji FxCuffs, która już 3 raz odbywa się w Krakowie, postanowiłam zweryfikować swoje wyobrażenia na temat tego miasta :).  

Dzień 1 – Krakow Macabre

Przyjechaliśmy do Krakowa pod wieczór i od razu wybraliśmy się na Free Walking Tour „Krakow Macabre” o 20. Z Free Walking Tour zetknęliśmy się pierwszy raz w Lizbonie i byliśmy bardzo zadowoleni. Są to krótkie (1-2 godzinne) wycieczki spacerowe po mieście prowadzone przez pasjonatów. Wycieczki nie mają ustalonej ceny, po zakończeniu wycieczki można zapłacić taką kwotę jaką się uważa. Warto nadmienić, że wycieczki są prowadzone po angielsku, są skierowane głównie do zagranicznych turystów, chociaż na tej na której my byliśmy było 40-50% Polaków :). 

Kraków Free Walking Tour Krakow Macabre

„Krakow Macabre” nie zawiodło nas i podobało nam się równie mocno co wycieczka po Lizbonie. Pozornie nieistotne elementy, które mijamy w mieście, nabierają znaczenia i ożywają dzięki opowiedzianym przy nich historiom. Na „Krakow Macabre” dowiedzieliśmy się między innymi:

  • Jak kat w średniowiecznym Krakowie znajdował sobie żonę i jakie niedogodności wiązały się z pełnieniem tego niechlubnego zajęcia
  • Skąd się wzięło określenie „gamratka” na prostytutkę i co to ma wspólnego z nazwiskiem biskupa krakowskiego Piotra Gamrata
  • Dlaczego w średniowiecznym Krakowie co sobotę w bramie kościoła stali przykuci ludzie?
  • Dlaczego w minionych wiekach młode, krakowskie kobiety sypiały w trumnach?
  • Gdzie mieszkało 3 krakowskich seryjnych morderców i jakie były motywy ich zbrodni?
  • Dlaczego po otworzeniu grobu Kazimierza Jagiellończyka członkowie ekspedycji zaczęli umierać jeden po drugim, w tajemniczych okolicznościach?

 

Niepozorne kajdany po obu stronach bramy kościelnej w średniowieczu miały swoje zastosowanie. To miejsce znajduje się na Rynku Głównym kawałek za Hard Rock Cafe – jakbyście szukali 🙂

Kajdany przy bramie kościelnej, niepozorny szczegół, który normalnie byśmy przeoczyli. Okazuje się, że jest z nimi związana całkiem ciekawa historia. W średniowieczu co sobotę byli tutaj przykuci kochankowie, których złapano na łamaniu 6 przykazania – w tamtych czasach bardzo poważne wykroczenie 😉 . Uciążliwość tej kary polega na tym, że kajdany, które były zakładane na szyję, są umieszczone na takiej wysokości, że nie da się ani stać, ani usiąść, ani klęczeć. Przez co trzeba spędzić wiele godzin w pozycji przykurczonej. Całe szczęście, że dzisiaj już się nie stosuje takich metod umoralniania społeczeństwa, czyż nie? 😉

Właśnie za to tak polubiłam Free Walking Tours. Odwiedzone miasto przestaje być takie jak wszystkie inne (kościół, zabytek, kościół, ryneczek), a staje się kolażem ciekawostek i opowiedzianych historii. Wspomnienia wzbogacone o opowiedziane historie są trwalsze i bardziej barwne :).

Jeśli chodzi o inne ciekawostki zastanawiałam się, czy je opisywać tutaj, czy może zostawić Ci przyjemność udania się na tą wycieczkę gdy będziesz w Krakowie i odkrycia odpowiedzi w trakcie spaceru :). Wybrałam to drugie, jednak zawsze możesz zapytać w komentarzu lub pogooglać temat :D. Jeśli znasz jakieś inne ciekawostki o Krakowie, napisz mi proszę.

Dzień 2 – wykłady na FxCuffs

Dzień spędzony praktycznie całkowicie na wykładach na konferencji FxCuffs 2017. Duża dawka inspiracji, sporo ciekawych wykładów. Poniżej parę słów moich refleksji na temat wykładów/prezentacji, które szczególnie mi się spodobały lub dały do myślenia.

„Najskuteczniejsza strategia inwestowania w nieruchomości” – Wojciech Orzechowski

Z Wojtkiem Orzechowskim zetknęłam się już wcześniej, ponieważ dość aktywnie reklamuje swoje warsztaty (WIWN) na facebooku wzbudzając dużo sceptycznych reakcji. Raz nawet byłam na jego webinarze, który organizuje cyklicznie w środy i wtorki. Jego prezentacja na FxCuffs opierała się na tej samej prezentacji, którą prezentował na webinarze, jednak miło było zobaczyć jego (oraz jego żonę i dzieci) na żywo.

O czym był wykład?

Orzechowski popularyzuje tzw. „flipy”. Jest to strategia inwestowania w nieruchomości, której esencję można wyrazić w haśle „kup tanio, wyremontuj, sprzedaj drogo”. Wojtek Orzechowski proponuje kupowanie dobrych (pod względem lokalizacji, rozkładu pomieszczeń, ilości światła dziennego, metrażu itd.) mieszkań, które są w bardzo słabym stanie, do generalnego remontu. Stosunkowo łatwo na takich mieszkaniach wynegocjować okazyjną cenę. Pracą, która jest do wykonania po naszej stronie, jest generalny remont i zrobienie z mieszkania przepięknie wykończonej perełki, za którą ludzie będą skłonni zapłacić sporo więcej niż koszty jakie ponieśliśmy. Faktem jest, że dobrze wykończonych mieszkań jest na rynku mało i dość szybko schodzą.

Moje odczucia i refleksje

Pułapki jakie ja tu widzę, to pułapka kosztów remontu – bez doświadczenia i nie mając namiarów na dobre sprawdzone ekipy remontowe, koszty remontu mogą łatwo pogalopować i wyzerować marżę, którą byśmy chcieli dołożyć do naszych kosztów zakupu mieszkania i kosztów remontu. Niedoświadczona osoba może też kupić mieszkanie, które nawet po generalnym remoncie może być ciężko sprzedać, lub mieszkanie którego remont będzie bardzo kosztowny. Orzechowski proponuje tutaj swoje warsztaty/doradztwo, ale ja raczej wolałabym iść swoją drogą, chociaż kto wie :).

Generalnie jestem sceptycznie nastawiona do obecnych cen nieruchomości i kusząco niskich stóp procentowych (nie będą niskie wiecznie, tak jak frank nie pozostał wiecznie tani), aczkolwiek gdybym miała minimalny kapitał by zacząć się bawić we flipy w Warszawie, czyli ok 55 000 zł i zdolność kredytową, myślę, że bym rozważała spróbowanie swoich sił w tym polu, jako że zysk przy tym podejściu jest realizowany w perspektywie krótkoterminowej (myślę, że maksymalnie około roku, wg zapewnień Wojtka dużo szybciej). Na razie zbieram oszczędności i czekam na znaczne przeceny na rynku nieruchomości, których się spodziewam w ciągu 5-7 lat w związku z pokoleniem niżu demograficznego, które niedługo wejdzie w wiek wczesnoprodukcyjny, obniżając popyt na mieszkania.

demografia Polska ilość dzieci wykres
Za parę lat znacznie się zmniejszy ilość osób w wieku wczesnoprodukcyjnym, a tacy najczęściej kupują w Polsce mieszkania.

Oczywiście jest szansa, że się nie doczekam tych obniżek na cenach nieruchomości, bo np. ludzie z zagranicy zaczną więcej u nas kupować, albo sama nie wiem co jeszcze, ale osobiście wątpię, by to mogło zrekompensować 20-30% mniej ludzi w wieku w którym się normalnie kupuje mieszkanie i zaczyna życie „na swoim”. Jest więcej powodów dla których na razie trzymam się jak najdalej od kredytu hipotecznego, ale może to opiszę w osobnym poście.

„Psychologia inwestowania – tajemnica najlepszych inwestorów!” – Wiktoria Jaros, Karol Susicki

Ten wykład dotyczył tematu bardzo mi bliskiego i interesującego, czyli psychologii. W tym wypadku psychologii inwestowania. Prowadzony przez bardzo fajną i energetyczną parkę 🙂

Maxie DISC opinie Wiktoria Jaros Karol Susicki
Wpływ naszej osobowości na decyzje jakie podejmujemy przy inwestowaniu

O czym był wykład?

Wykład był tak naprawdę wprowadzeniem i promocją testu osobowości MaxieDISC i rekomendacji w oparciu o wynik tego testu dot. najlepszych sposobów inwestowania. Ten test osobowości jest tak naprawdę uproszczeniem typologi charakterów zapoczątkowanej przez Junga i opracowanej w formie testu osobowości przez Myers i Briggs (MBTI). Nie zdziwiłabym się, gdyby to był tak naprawdę test osobowości MTBI, ale tego nie wiem, bo nie zrobiłam sobie tego testu u nich :).

W typologii osobowości Myers-Briggs mamy osiem biegunów osobowości – Introwersję (I), Ekstrawersję (E), Poznanie (S), Intuicję (N), Myślenie (T), Odczuwanie (F), Osądzanie (J) i Obserwację (P). Każdy z nas gdzieś się plasuje pomiędzy tymi biegunami tworząc swój niepowtarzalny charakter.

Swoją drogą, czytałam kiedyś bardzo fajną książkę w podobnym klimacie do tego co robi Wiktoria i Karol. „Rób to do czego jesteś stworzony” autorstwa Paul D. Tieger, Barbara Barron-Tieger. W książce ta para rekomenduje zawody w oparciu właśnie o typologię osobowości Myers-Briggs. Programowanie nie jest rekomendowane dla mojego typu czyli ENFP, ale to żadna nowość dla mnie :).

W metodologii Wiktorii i Karola mamy uproszczoną wersję składającą się z czterech biegunów – Percepcji, Intuicji, Myślenia i Emocji. Każdy z typów dostał swoją literkę odpowiadającą polskiemu imieniu.

Jaki typ jest najbliższy mojej skromnej osobie? Odpowiedź znajdziecie na zdjęciu poniżej.

MaxieDISC opinie typy osobowości inwestowanie

Moje odczucia i refleksje

Mimo tego, że uznałam za odrobinę drażniące i dezorientujące odejście od nazewnictwa Myers-Briggs, sam wykład uważam za bardzo inspirujący i wartościowy. W ogóle praca, którą wykonuje Wiktoria i Karol, byłaby prawdopodobnie idealna dla mnie. Ze względu na zainteresowanie psychologią i ogromny pociąg do działalności, za pomocą której można inspirować innych i im pomagać.

To co dla mnie jako osoby o typie ENFP (a według tego ich uproszczenia I), czyli typie intuicyjnym, opierającym się na emocjach i obserwacji było chyba najbardziej wartościowe, to informacja, że takie osoby, też mogą odnaleźć swoją osobistą drogę w inwestowaniu i wcale nie muszą się naginać i stawać na siłę zimne i kalkulujące.

Pierwszy raz refleksję na ten temat miałam słuchając rozmowy Michała Szafrańskiego z Julią Burzyńską-Kaczyńską. Historia determinacji i pracowitości Julii jest inspirująca sama w sobie, natomiast to co mnie w tej rozmowie uderzyło to, że Julia, osoba ewidentnie bardzo żywiołowa, emocjonalna i skora do działania, przyznała, że swoje decyzje inwestycyjne podejmuje w dużej mierze na podstawie intuicji. Dla Michała, osoby spokojnej i potrzebującej przeanalizować każdy detal było to dość szokujące. A dla mnie to był pierwszy raz kiedy zobaczyłam, że taki typ charakteru, to nie kula u nogi i takie osoby też odnoszą sukcesy i to też jest droga, którą można podążać :). Oczywiście akurat w programowaniu ten mój typ osobowości bardziej przeszkadza niż pomaga, ale też w związku z takim a nie innym zawodem, od tych 7 lat pracuję nad tym by być mniej „w gorącej wodzie kąpana” :).

„Globalny krach czy inflacyjne wyjście z długów” – Trader21

Temat znany i wałkowany przez Tradera21 wielokrotnie na jego blogu independenttrader.pl. Niemniej miło posłuchać jak mówi o tym na żywo. Dużo ciekawych informacji i prognoz podpartych wykresami. Trader21 był chyba jednym z pierwszych, którzy zaczęli wieszczyć kryzys i krach na giełdzie, obecnie już w zasadzie jednomyślnie każdy mówi, że ten krach będzie i obecna, rekordowo długa, hossa dobiega końca.

To co wyniosłam z wykładu Tradera, to jeszcze raz przypomnienie jak oceniać czy dane akcje są przewartościowane czy nie i jak szukać perełek (wskaźniki C/Z i C/WK), sugestie by przyjrzeć się przemysłowi wydobywczemu i petrochemicznemu, który zaczyna się wygrzebywać z ogromnego dołka, oraz surowcom.

Bardzo cenna ciekawostka, na temat metali strategicznych oraz metali ziem rzadkich. 80% produkcji tych pierwszych i 90% produkcji drugich ma miejsce w Chinach i już zdarzyło się, że ceny tych walorów poszybowały w górę z powodu wojny politycznej między Chinami, a Japonią. Podobne zdarzenia są możliwe, z powodu narastającego napięcia na linii USA-Chiny.

independent trader metale ziem rzadkich metale strategiczne

Dzień 3 – rowerem przez Kraków

Pierwszy interesujący nas wykład był dopiero o 13:15, więc rano wypożyczyłam sobie rower miejski Vawelo (ciągle mam trochę bekę z tej nazwy) i objechałam centrum Krakowa wzdłuż i wszerz. Naprawdę fantastyczne są bulwary wiślane, wcześniej myślałam, że Kraków jest takim „ciasnym” miastem, w którym nie ma gdzie odetchnąć i się zrelaksować, a tutaj proszę :).

bulwary wiślane wawel kraków
Widok na Wawel z Bulwarów jest naprawdę piękny mimo niedopisującej pogody

Myślę, że Kraków mógłby mi się naprawdę podobać, gdyby nie to, że większość kamienic jest zaniedbana. W ścisłym rynku oczywiście są poodnawiane i piękne, jednak wystarczy tylko odjechać trochę dalej od Rynku Głównego i jest coraz gorzej. Każda kamienica jest inna i każda ma w sobie jakiś urok, jest wiele perełek architektonicznych. Jednak nie przesadzę jeśli powiem, że 70-80% z nich jest nieodmalowane lub wręcz są tak czarne, jakby okopcone, że nie widać jaki był oryginalnie kolor tynku.

W dzielnicy na której wynajmowaliśmy mieszkanko zdarzały się raz na jakiś czas odnowione, odmalowane kamienice… ale tylko z frontu. Widoczny drugi bok przedstawiał już gołe, okopcone cegły. Nawet nie robiłam zdjęć takim okazom, wolałam się skupić na miejscach, które wyglądały ładnie. Zdaję sobie sprawę, że utrzymywanie ładnego, świeżego koloru tynku niesie za sobą duże koszty. Jednak po prostu słaby stan elewacji budynków w Krakowie sprawia, że to miasto nie jest tak piękne jak mogłoby być. Być może trochę lepiej wygląda to w słoneczny dzień, ale przy szarej, deszczowej pogodzie te wszystkie okopcone lub obdrapane tynki tylko potęgują smętne wrażenie. Miłośnicy Krakowa mogą mnie za te słowa znienawidzić, trudno :D.

Kraków
Raczej smętny widok Krakowskich ulic, gdy słońca brak

Tego dnia były trzy wykłady, które bardzo mi się podobały i uważam je za bardzo wartościowe.

„Małym druczkiem – czego jeszcze nie wie początkujący inwestor” – Tomasz Jaroszek

Wykład, a może raczej prezentacja. Trochę bardziej na luzie, ale bardzo trafnie. Sporo było o błędach poznawczych przy inwestowaniu, co mnie zainspirowało do napisania na blogu cyklu postów opisujących właśnie każdy z tych błędów poznawczych z osobna. Oczywiście w szerszej życiowej perspektywie, nie tylko z punktu widzenia inwestowania. Temat myślę, że bardzo ciekawy :). Jeśli Ciebie też ten temat interesuje daj mi znać w komentarzu, zmotywuje mnie to do szybszego wcielenia tego pomysłu w życie. 

„Najsilniejsze układy Price Action” – Kacper Gawroński

Bardzo treściwy wykład, same konkrety :). Dużo rzeczy do zastosowania i przetestowania w praktyce.

„Jak wykorzystać luki, by zwiększyć skuteczność wejść?” – Maciej Goliński

Kolejny treściwy wykład, podejście do inwestowania na podstawie analizy statystycznej godne naśladowania. Na pewno będę zgłębiać ten temat i spróbuję zastosować w praktyce to co przedstawił Maciej Goliński. Inwestowanie wyłącznie na luki cenowe raczej nie warte świeczki, ale jako zaczątek do swojej przygody lub dodatek, być może.

Dzień 4

Planowaliśmy jeszcze przed wyjazdem wpaść do Muzeum Podziemia Rynku, jednak uznaliśmy, że ze względu na ogromny obszar jaki zajmuje to muzeum i mnogość atrakcji nie ma co tego robić w pośpiechu przed wyjazdem. To będzie pierwsza rzecz, jaką zobaczymy w Krakowie, kiedy przyjedziemy tu następnym razem :).

elwirra Alicja Rakowska

To wszystko ze wspomnień i wrażeń z naszego weekendu w Krakowie. Jeśli dotrwałeś/aś do końca, wysyłam dużo uśmiechu. Z pewnością przyjedziemy na kolejne edycje tego wydarzenia, naprawdę solidna dawka wiedzy i inspiracji. Chętnie przeczytam w komentarzach jakie są Twoje odczucia i zapatrywania na tematy, które poruszyłam. A może, też byłeś/aś na FxCuffs? Podziel się ze mną swoimi wrażeniami :).