Browsing Category

Ciąża

Rozstępy w ciąży – czy da się ich uniknąć?

rozstępy w ciąży - jak uniknąć?

Jedne kobiety mają rozstępy w ciąży, inne nie. Ja się bardzo bałam, że mi się zrobią, ponieważ w gimnazjum zrobiły mi się dość duże rozstępy na udach i pośladkach od diet odchudzających z efektem jojo i od rośnięcia. Na szczęście udało mi się uniknąć rozstępów w ciąży – póki co :). Poniżej parę słów, jak pielęgnowałam skórę na brzuszku i piersiach, by dała radę stawić czoła wyzwaniu rozciągania się każdego kolejnego miesiąca.

W telegraficznym skrócie:

  • Warto się smarować od samego początku ciąży, skóra musi mieć trochę czasu na zareagowanie na naszą pielęgnację i zwiększenie elastyczności. Nie warto czekać do 4 miesiąca, bo wtedy może być już za późno
  • Ja się smarowałam na początku raz dziennie, a później dwa razy dziennie. Jeśli czułam swędzenie i ciągnięcie skóry smarowałam się wtedy dodatkowo
  • Nie zapominajmy o plecach, piersiach i skórze pod piersiami, to że rośnie nam brzuszek nie oznacza, że tylko skóra na brzuchu pracuje i się rozciąga. To samo się dzieje ze skórą na plecach i boczkach 🙂
  • Myślę, że nie ma większego znaczenia czym się będziemy smarować, ja używałam naturalnych olejków i kosmetyków Palmer’s, ale najważniejsza jest regularność i długi czas pielęgnacji.

Drugi trymestr mojej ciąży :)

Drugi trymestr mojej ciąży

Postanowiłam, że będę tworzyć lżejsze do przeczytania posty treściowe i postaram się zamiast tego nagrywać w formie video. Powód tego jest taki, że ja osobiście już bardzo, bardzo rzadko czytuję blogposty w formie pisanej i o wiele bardziej wolę treści w formatach audio i video.

Dzisiaj co nieco o moich doświadczeniach w II trymestrze mojej pierwszej ciąży :). Przyznam, że czuję się wyjątkowo dobrze póki co (końcówka 8 miesiąca), ale o smaczkach i blaskach i cieniach III trymestru będę wam opowiadać za jakiś miesiąc – dwa.

Krótkie tekstowe podsumowanie II trymestru:

  • Mdłości przeszły prawie natychmiast po rozpoczęciu II trymestru
  • Opisywany przez wszystkich przypływ energii nie był taki szybki, trochę musiałam na niego poczekać i raczej pod koniec II trymestru zaczęłam mieć dużo energii i „supermoce”
  • Bóle pleców? Raczej nie miałam, mimo tego, że przed ciążą się borykałam z tym problemem, miałam za to przejściowe bóle w miednicy i w kroczu, które ustępowały pod wpływem ćwiczeń (joga i basen)
  • Jadłam za troje – miałam ogromny apetyt i przytyłam między samym tylko grudniem a lutym 7kg 😀
  • Regularnie ćwiczyłam yogę, okazjonalnie chodziłam na basen, jak pogoda pozwoliła to na spacerki
  • Nie powiedziałam o tym w filmiku, ale oczywiście od początku ciąży namiętnie ćwiczyłam mięśnie Kegla, w II trymestrze też
  • Zaczęłam czuć pierwsze ruchy Aurelii 😍

Dajcie znać jak u was wyglądał II trymestr i czy był taki jak się spodziewałyście, czy zupełnie inny 🙂

Pierwszy trymestr mojej pierwszej ciąży

Kiedy zaszłam w ciążę szukałam w internecie i na youtube informacji jak pierwsze miesiące ciąży przechodzą inne dziewczyny i kobiety. Jest to zupełnie nowy stan, więc naturalna jest potrzeba dowiedzenia się czego się spodziewać i czy to co odczuwamy mieści się w ogólnie przyjętej normie czy nie. Z tego względu postanowiłam też się podzielić tym jak u mnie wyglądał 1 trymestr ciąży.

Po raz pierwszy postanowiłam też nagrać wersję video dla ludzi takich jak ja, którzy wolą pasywnie korzystać z internetu i przyswajać informacje w formie video lub audio :). Jest to pierwsze video dłuższe niż kilka minut jakie w życiu nakręciłam, więc nie jest idealnie, ale od czegoś trzeba zacząć.
 

 

Jak i kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży?

Zaczęłam podejrzewać, że jestem w ciąży około, jak się okazało, 6 tygodnia ciąży, natomiast zrobiliśmy test i potwierdziliśmy to, że faktycznie jestem w ciąży w 7 tygodniu.

Moje podejrzenia co do odmiennego stanu wzbudził wiadomo, spóźniający się okres (chociaż to mi się zdarzało wielokrotnie wcześniej, więc nie wzbudzało szczególnego niepokoju), uczucie szybkiego męczenia się, zwiększony apetyt oraz apetyt na rzeczy, których wcześniej nie lubiłam oraz powiększone piersi.

Zrobiliśmy test, który pokazał wynik pozytywny. Jeśli chodzi o uczucia po zrobieniu testu to chyba przedewszystkim szok i niedowierzanie. Mimo tego, że zdecydowaliśmy z moim partnerem, że chcemy mieć dzieci i że chcemy być zawsze razem i założyć rodzinę, dość długo nam zajęło staranie się o dziecko i zdążyłam już stracić nadzieję, że faktycznie zajdę w ciążę.

Mimo tego zaskoczenia radość była ogromna, oboje z moim mężem jak tylko potwierdziliśmy to u ginekologa chcieliśmy o tym powiedzieć wszystkim i podzielić się z innymi naszą radością :).

Nudności

Najbardziej powszechnym objawem na który się skarżą kobiety w ciąży, zwłaszcza w 1 trymestrze są nudności i mdłości. Mnie też ten objaw nie ominął, codziennie rano budziłam się z mdłościami i nudnościami, które trzymały mnie do około południa. Mimo tego, na szczęście wymiotowałam w trakcie ciąży tylko raz, kończyło się tylko na mdłościach.

W ciągu dnia pojawiały się dużo delikagtniejsze mdłości w reakcji na nieprzyjemne zapachy – głownie zapach papierosów, nieprzyjemne zapachy ludzi w komunikacji miejskiej, ale też zbyt mocne perfumy itd.

Z powodu porannych mdłości ciężko mi było patrzeć i jeść śniadanie. Akurat w moim wypadku dobrze sprawdzało się jedzenie owoców na pierwsze śniadanie. Akurat pierwszy trymestr mojej ciąży przypadł na lato, więc miałam pod dostakiem najróżniejszych świeżych owoców. Wiem, że u niektórych kobiet surowe owoce i warzywa wręcz wzmacniają poranne nudności lub prowadzą do wymiotów, jednak w moim przypadku to był sposób na oswojenie mojego żołądka i ciała z jedzeniem przed wprowadzeniem bardziej stałego posiłku. Szczególnie dobrze działała na mnie świeża papryka czerwona.

W ciągu pierwszych 3 miesięcy ciąży zdarzyło mi się też przeziębić i w związku z tym piłam codziennie napar imbirowy z miodem i dużą ilością cytryny. Dopiero później się dowiedziałam, że imbir ma działanie łagodzące nudności, więc później do końca pierwszego trymestru praktycznie codziennie piłam rano taki napar i to bardzo dobrze też wpływało na moje samopoczucie i łagodziło te poranne dolegliwości.

Osłabienie całego organizmu

Photo by Erik-Jan Leusink on Unsplash

Poza porannymi nudnościami, mój organizm był ogromnie osłabiony. W zasadzie nigdy wcześniej nie doświadczyłam takiej słabości mojego ciała i takiego osłabienia. Nawet kiedy bywałam mocno chora i miałam po 39*-40*C gorączki, moje ciało było silniejsze i bardziej wydolne niż podczas pierwszego trymestru ciąży.

Poza fizycznym osłabieniem, towarzyszło mi też takie psychiczne rozbicie. Wszystko mnie przerastało. Małe rzeczy wydawały mi się bardzo trudne i skomplikowane. Ciężko mi się było skupić na pracy.

Najmocniej jako przykład fizycznego osłabienia ciała pamiętam, jak pojechałam rano na badania krwi. Samochodem 15 min drogi, piękna pogoda była, wszystko powinno być oki. Jednak gdy wróciłam, byłam tak wykończona, że położyłam się na kanapie i musiałam się zdrzemnąć. Nie byłam w stanie nic więcej zrobić, dopóki sobie nie odpocznę i nie zregeneruję. Dla mnie to była bardzo duża różnica, ponieważ wcześniej byłam osobą, która „nigdy nie odczuwa zmęczenia”. Nawet jeśli byłam czymś zmęczona, to i tak funkcjonowałam dalej, bo  trzeba zrobić jeszcze to to i to. A tutaj mała przejażdżka samochodem na badania mnie ścięła z nóg.

W pierwszym trymestrze ciąży rzeczy, które dla normalnego człowieka są pryszczem, dla mnie były jak wspięcie się na Mount Everest. Będąc na mieście po wejściu jedno piętro po schodach i zejściu poczułam się tak osłabiona, że szukałam gdzie jest najbliższa ławka, żeby sobie usiąść. Jedyną ławką, którą znalazłam był przystanek autobusowy i poprosiłam koleżanki z któymi byłam na mieście, żebyśmy na chwilę przysiadły. Czułam się jak 90 letnia starownika, ale tak właśnie słaby miałam organizm.

Wybrałam się innym razem do galerii handlowej na shopping. Przejście z środkowej części galerii na koniec bocznego skrzydła okazał się dla mnie zbyt dużym wysiłkiem, zaczął mnie boleć brzuch i też musiałam znaleźć najbliższe siedzisko i siedziałam z 5-10min zanim nie poczułam się dość silna by kontynuować swoją wędrówkę po sklepie.

Tak więc większość pierwszego trymestru przespałam, bardzo dużo leżałam i odpoczywałam, ponieważ moje ciało było niebywale słabe. Wiem, że są dziewczyny, które nie czują się aż tak słabe w pierwszym trymestrze ciąży i normalnie pracują, dla mnie to było nie do pomyślenia, bo nawet przepisanie numeru konta bankowego było dla mnie trudne – tak duże miałam problemy z koncentracją i skupieniem uwagi, nie mówiąc już męczeniu się najprostsztmi czynnościami jak wejście po schodach. Na szczęście w 2 trymestrze nie ma już śladu po tak ogromnym zmęczeniu. Męczę się trochę szybciej i chodzę znacznie wolniej niż przed ciążą, jednak poza tym funkcjonuję zupełnie normalnie.

Czego się bałam w 1 trymestrze?

Bałam się trzech rzeczy:

Przeziębienia

Moja mama była przeziębiona w pierwszym trymestrze ciąży ze mną, zanim się dowiedziała o tym, że jest w ciąży i w związku z tym miałam rozszczep podniebienia. Nie jest to jakaś tragiczna wada, jednak wiadomo, że człowiek w pierwszej ciąży trochę świruje na punkcie swojego dziecka i ciąży i z tego powodu ja PANICZNIE bałam się, że się przeziębię.

Łypałam spode łba na każdego kto chrychał, kichał lub kaszlał przy mnie i już widziałam oczyma wyobraźni, jak bakterie atakują mój osłabiony organizm. Oczywiście są rzeczy, przed którymi nie da się uchronić, po kolei w domu  byli u mnie przeziębieni domownicy, w tym mój mąż. Na mieście też miałam kontakt z ludźmi przeziębionymi i w końcu stało się to, czego się tak panicznie obawiałam i się przeziębiłam.

Wiadomo w ciąży nie wolno brać za bardzo leków, jednak ja nawet nie będąc w ciąży traktuję wszelkie ibupromy i nurofeny jako ostateczność. Pytałam mojej ginekolog, czy w razie przeziębienia wolno mi wspomóc się Propolisem i powiedziała, że jak najbardziej. Tak więc wyleczyłam się z przeziębienia zaskakująco szybko, bo w 2-3 dni. Piłam super mocne napary imbirowe z sokiem z całej cytryny i łyżką miodu. Na wieczór gorącą wodę z paroma kroplami propolisu. W ciągy dnia dużo leżałam i spałam. I faktycznie wyleczyłam się byłyskawicznie, więc nie taki diabeł straszny jak go malują, teraz już w ogóle nie boję się, że się przeziębię, ale też czuję, że moja odporność jest dużo silniejsza niż w 1 trymestrze ciąży.

Dentysta

Photo by Lesly Juarez on Unsplash

Drugim moim lękiem było to, że coś mi się stanie z zębami i będę musiała pójść do dentysty. Żyły w mojej głowie obiegowe opinie, że kobieta w ciąży nie może być leczona dentystycznie, a z drugiej strony, że stan zapalny w zębie i chory ząb, może być bardzo niebezpieczny dla dziecka. Oczywiście i z tym moim panicznym lękiem musiałam się zmierzyć, bo pod koniec 3 miesiąca ciąży zrobił mi się straszny stan zapalny pod dziąsłem, które nachodzi na 8mkę. Miałam spuchnięte pół buzi i towarzyszył temu bardzo silny, tępy ból.

Na szczęście okazało się, że są specjalne znieczulenia dla kobiet w ciąży i jak najbardziej kobieta w ciąży może podlegać leczeniu dentystycznemu. Moja dentystka usunęła problem w 20 minut i w ciągu jednej doby opuchlizna mi zeszła a ból ustąpił. Znowu nie taki diabeł straszny jak go malują.

Poronienie

Kolejnym moim lękiem, już nie tak panicznym na szczęście, jak dwa poprzednie było poronienie. Ze względu na to, że byłam taka osłabiona fizycznie i po nawet niewielkim wysiłku towarzyszyły mi bóle i skórcze podbrzusza bałam się, że może to doprowadzić do poronienia. Myślę, że obawa była całkiem uzasadniona, więc cieszę się, że miałam możliwość nie przemęczać się w tym pierwszym okresie ciąży, bardzo dużo wypoczywać i spać tak naprawdę do woli. Starałam się słuchać swojego ciała i nie przekraczać granicy, kiedy czuję, że coś zaczyna się ze mną dziać. Teraz od 2 trymestru czuję się już pewnie, mam poczucie, że dziecko „dobrze” siedzi we mnie i nawet jeśli zdarzy mi się trochę bardziej zmęczyć nie męczą mnie już skórcze i bóle w podbrzuszu. Ale oczywiście nadal słucham swojego ciała i staram się wyczuć gdzie obecnie znajdują się moje granice.

Zdrowie w I trymestrze ciąży

Jeśli chodzi o zdrowie, w pierwszych badaniach krwi wyszedł mi wysoki poziom glukozy we krwi. Bardzo mnie to zmartwiło, ponieważ raczej nie należę do osób, które jedzą dużo słodyczy i uważam, że całkiem racjonalnie się żywię. Jednocześnie w I trymestrze ciąży miałam bardzo silne zachcianki na słodkie, które ciężko było mi powstrzymać. ZMiałam zlecony test obciążenia glukozą, który na szczęście wyszedł mi książkowo. Jednak myślę, że na samym początku, czyli w ciągu 1 i początku 2 miesiąca ciąży, faktycznie miałam jakieś przejściowe problemy z tolerancją cukru, ponieważ pamiętam, że od zwykłego sernika zamówionego w restauracji zanim się dowiedziałam, że jestem w ciąży miałam zawroty głowy i słabo się czułam, a później gdy zjadłam jakieś słodycze znowu miałam takie samo samopoczucie. Jednak później zaczęły się zachcianki na słodkie i w ogóle przestało to na mnie źle wpływać, a w kolejnych badaniach krwi glukoza mi wychodziła książkowa.

Poza tym od początku ciąży biorę Euthyrox na lekką niedoczynność tarczycy. Moje wyniki jak na osobę nie będącą w ciąży mieściły się jeszcze w normie, chociaż były już na samym krańcu tej normy. Jednak moja ginekolog powiedziała, że jak na osobę w ciąży to jest znacznie za niski poziom hormonów tarczycy i przepisała mi Eythyrox :).

Poza tym biorę suplement dla ciężarnych OmegaMed Optima z DHA, to jedyny suplement, który posiada takie ilości poszczególnych mikroelementów jak zaleciła mi moja Pani doktor. Od 3 miesiąca ciąży biorę też dodatkowo AscoFer, ponieważ zaczęło mi bardzo spadać żelazo i czułam się bardzo słabo.

Zachcianki i żywienie w I trymestrze ciąży

Photo by Olliss on Unsplash

Pierwszy trymestr ciąży był dla mnie bardzo zachciankowy.

Pierwszą rzeczą, która mnie zaatakowała jeśli chodzi o zachcianki była ochota na ryby. Mimo tego, że normalnie nie przepadam za śledziami (i teraz z powrotem ich nie lubię), na początku ciąży bardzo łaskawie na nie patrzyłam, a nawet byłam gotowa skoczyć do żabki specjalnie by sobie kupić śledzie. Chętnie też jadłam sałatkę z tuńczyka. Miałam ochotę na łososia wędzonego. Od czasu jak zaczęłam regularnie suplementować OmegaMed Optima z DHA te zachcianki mi minęły, więc mam wrażenie, że organizm domagał się po prostu tych kwasów DHA i Omega 3.

Inną zachcianką wynikającą z niedoborów była wołowina. Spagetti z mięsem wołowym było moim marzeniem. Zajadałam się z chęcią burgerami z wołowiną. Na obiad kupowałam sznycle wołowie. Teraz gdy biorę dodatkowo AscoFer też mi przeszedł ten smak na wołowinę i teraz traktuję ją już normalnie, a nie jak ziemię obiecaną do której muszę się dostać :D.

Miałam też bardzo dziwne zachcianki, które próbowałam za wszelką cenę stłumić – z różnym skutkiem. CHIPSY. Nie mam w zwyczaju jeść chipsów, chyba że jestem na imprezie. Uważam, że są niezdrowe i nieszczególnie smaczne. Jednak w pierwszym trymestrze ciąży miałam straszne napady na chipsy. Wydawało mi się, że to najpyszniejsza rzecz jaka istnieje i nie mogłam się powstrzymać jak widziałam, że mój brat sobie je je. Czytałam w internecie co to znaczy i jaki wpływ mają chipsy na rozwijające się w brzuchu dziecko i oczywiście przeczytałam, że zły. Ale przeczytałam też, że taka ochota na chipsy może oznaczać, że za mało dostarczamy sobie soli.

I faktycznie, ja byłam osobą, która baaardzo mało soli. Wychodziłam z założenia, że sól i tak jest we wszystkim, więc nie ma powodu sobie jej dostarczać. Gdy to przeczytałam zaczęłam obficie solić i faktycznie to praktycznie wyeliminowało tą zachciankę.

Inna dziwna zachcianka to batoniki Milky Way. Tej zachcianki nie udało mi się rozgryźć i też nie walczyłam z nią jakoś szczególnie mocno od kiedy wyniki testu obciążenia glukozą mi wyszły prawidłowe. Co ciekawe żaden inny. Nie Mars, nie Snikers, nie czekolada tylko akurat batoniki Milky Way. Też byłam gotowa specjalnie po nie iść do żabki. Co w nich takiego było? Nie wiem :D. Teraz już mi przeszło i traktuję je obojętnie.

Kolejną rzeczą były jajka. Większość ludzi lubi i często je jajka, jednak ja do nich nie należałam. Uważałam, że jajka są dość ohydne i nieszczególnie smaczne. Jedynie czasem mogłam zjeść jajko na miękko jeśli mój mąż sobie też akurat robił. Ale to też nie zawsze. A tutaj nagle naszła mnie tak ogromna ochota na jajka w każdej postaci. Jajecznica na śniadanie okazała się wymarzonym daniem. Jeśli nie jajecznica, to obowiązkowo jajko na miękko CODZIENNIE. A nie raz na 3 miesiące jak dotychczas. Teraz już trochę mniej mam ochotę na jajka, jednak nadal jem je dużo chętniej niż przed ciążą.

Inne rzeczy, które przewinęły się w formie „faz” to pomidory, szczypiorek, jogurty jagodowe, banany, serki kozie. O ile przez jakiś czas mogłam nie widzieć świata poza danym produktem, z dnia na dzień potrafiło mi się całkowicie odmienić i już coś innego mi smakowało.

Tak właśnie wyglądał pierwszy trymestr mojej ciąży :). Za jakiś czas napiszę o drugim trymestrze, jednak będzie dużo mniej do opisywania, ponieważ tak jak wspomniałam czuję się praktycznie normalnie poza lekko zmniejszoną wydolnością fizyczną :).

Podzielcie się w komentarzach jak wyglądał wasz pierwszy trymestr, jakie są wasze wspomnienia z tego okresu ciąży i jak sobie radziłyście z nudnościami czy osłabieniem :).